Przejdź do treści

Życzenia zwrotne

Życzenia, jakie otrzymałem w związku z Wielkanocą - jak można się domyślić - dotyczyły samych dobrych spraw: spokoju, radości, ciepła, zdrowia, rodzinnych spotkań, nadziei, pomyślności - czyli zgodnie z tradycją tego, czego najbardziej oczekujemy z okazji świąt i to nie

Info Wałcz
Info Wałcz
Dodano: ~3 min czytania 0 komentarzy


Życzenia, jakie otrzymałem w związku z Wielkanocą – jak można się domyślić – dotyczyły samych dobrych spraw: spokoju, radości, ciepła, zdrowia, rodzinnych spotkań, nadziei, pomyślności – czyli zgodnie z tradycją tego, czego najbardziej oczekujemy z okazji świąt i to nie tylko tych związanych z chrześcijańską Paschą.

Jeżeli już wspominam o tradycji, to jestem niewątpliwie za tym, by była ona kultywowana. Stąd podoba mi się bogate połączenie obrzędów chrześcijańskich i ludowych, skupionych wokół symboli życia i odrodzenia, takich jak chociażby święcenie palemek, przygotowanie pisanek, poświęcenie pokarmów ułożonych w wiklinowym koszyczku, uroczyste śniadanie rozpoczynające się od dzielenia się jajkiem, szukanie prezentów schowanych przez wielkanocnego zajączka, radosny Śmigus-Dyngus, czy przede wszystkim czas zadumy w okresie Świętego Triduum Paschalnego.

A tak na marginesie: jeżeli kryzys Kościoła Katolickiego objawia się mniejszą frekwencją w świątyniach, to ja na szczęście nie mogę tego potwierdzić, widząc ławki w kościele św. Antoniego w Wałczu, wypełnione wiernymi w czasie liturgii Wielkiego Tygodnia.

Wracając jednak do życzeń świątecznych, to myślę, iż się spełniły. Było radośnie, rodzinnie i zdrowo. Zajączek nie zapomniał o najmłodszych, przy okazji sprawiając im odrobinę przyjemnych trudności w czasie szukania wielu prezencików, przemyślnie schowanych na terenie ogrodu. Oczywiście dużo było rozmów przy świątecznym stole, na różne tematy. Wspomnę o jednym, dotyczącym kaucyjności niektórych opakowań. Zaczęło się od tego, że zgniotłem plastikową butelkę po soku oraz puszkę po wypitej Coca Coli i wrzuciłem te opakowania do żółtego worka. – Dlaczego nie oddajesz ich do butelkomatów? – usłyszałem pytanie, wyraźnie sugerujące, że coś zrobiłem źle. Na moje szczęście nie zostałem oskarżony o psucie celów Unii Europejskiej, związanych ze zwiększeniem recyklingu. Jak zapewne wszyscy dobrze wiemy, od pierwszego października ubiegłego roku w Polsce działa (przyznaję, że nie zawsze idealnie) system kaucyjny. Ma on usprawnić segregację i zmniejszyć zanieczyszczenie środowiska. Takie było życzenie Unii Europejskiej. I zapewne większość klientów będąc świadoma, że pobrano od nich dodatkowo 0,50 zł, chce je odzyskać. Ale… to nie jest takie proste! Żeby tak się stało, trzeba znaleźć w mieszkaniu dodatkowe miejsce na ustawienie kolejnego, już bodajże siódmego (!) pojemnika na odpady (zmieszane, szkło, papier, plastik i metal, tekstylia, bio, kaucyjne) i zorganizować wyjcie po zakupy tak, żeby mieć czas postać trochę przy automacie do odbioru kaucjonowanych odpadów.

Zakłada się, że wprowadzenie systemu kaucyjnego potrwa dekadę i pochłonie około 40 mld złotych. Nie wiem, jak wpłynie na ocenę skuteczności tego pomysłu długość i koszt jego popularyzacji, ale wiem, że wrzucanie butelek plastikowych i aluminiowych puszek do żółtego worka, to wciąż poprawna segregacja i mogę przy niej pozostać.

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.