Przejdź do treści

Zwycięstwo na koniec jesieni

Zdobyciem trzech punktów w domowym meczu z Gavią Choszczno zakończył rundę jesienną sezonu 2025/26 zespół wałeckiego Orła. Zwycięstwo mogło, a nawet powinno być o wiele bardziej okazałe, ale... trzeba się cieszyć z każdej wygranej, bo rzadko mamy do tego okazję.

Info Wałcz
Info Wałcz
Aktualizacja: ~4 min czytania 0 komentarzy


Zdobyciem trzech punktów w domowym meczu z Gavią Choszczno zakończył rundę jesienną sezonu 2025/26 zespół wałeckiego Orła. Zwycięstwo mogło, a nawet powinno być o wiele bardziej okazałe, ale… trzeba się cieszyć z każdej wygranej, bo rzadko mamy do tego okazję.

Liczy się przede wszystkim końcowy efekt w postaci trzech punktów, które wzbogaciły ubogi dorobek gospodarzy sobotniego (22.11.2025 r.) spotkania, trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że stało ono na mizernym poziomie. Piłkarzom obydwu zespołów w przeprowadzaniu płynnych akcji przeszkadzały nie tylko skromne umiejętności, ale z pewnością również dość twarda, podmarznięta płyta boiska. Chyba nieco lepiej czuli się na niej zawodnicy Orła, którzy w niezłym stylu rozpoczęli mecz. Goście mieli mało argumentów w środkowej strefie boiska i jeśli już piłka przedostawała się na połowę Orła, to z reguły po długim zagraniu z pominięciem linii pomocy do silnego napastnika Gavii lub szybkiego i zwinnego lewoskrzydłowego, który przysparzał sporo problemów Hubertowi Antoniakowi. Generalnie jednak zarówno on, jak i pozostali obrońcy Orła, kierowani przez Marka Hermanowicza, grali w sobotę dość solidnie. Dzięki temu bramkarz Orła Franciszek Kanduła miał niewiele pracy, a ze swoich obowiązków wywiązywał się poprawnie i odpowiedzialnie. Widać, że młody zawodnik coraz pewniej czuje się w zespole, choć zwłaszcza nad grą na przedpolu powinien jeszcze popracować.

Jedyny gol meczu padł już w 8. minucie. Akcję gości na 20. metrze powstrzymał wtedy utrzymujący się w wysokiej formie Marek Hermanowicz, który po przejęciu piłki przebiegł z nią kilkanaście metrów, po czym posłał długie, prostopadłe podanie w kierunku Krystiana Kasperka, któremu czego jak czego, ale szybkości odmówić nie można. Ofensywny gracz Orła wbiegł w pole karne z goniącym go obrońcą Gavii na plecach, po czym strzałem po ziemi obok wybiegającego bramkarza umieścił piłkę w siatce. Kasperka w tej sytuacji trzeba pochwalić nie tylko za szybkość, ale też za skuteczność, która na ogół nie jest najważniejszą z jego zalet.

Objęcie prowadzenia przez gospodarzy nie wpłynęło szczególnie znacząco na obraz meczu. Inicjatywa nadal była po stronie Orła, który grał dobrze w obronie, miał jednak kłopoty z konstruowaniem swoich akcji ofensywnych. W grze gospodarzy sporo było niedokładności, brakowało też strzałów z dystansu, a brak kontuzjowanego Adriana Kijewskiego powodował, że dośrodkowania w pole karne rzadko znajdowały adresata. Orzeł wypracował co prawda kilka bardzo dobrych i jedną idealną sytuację do strzelenia gola, zabrakło jednak skuteczności.

W drugiej połowie na boisku zabrakło także Konrada Mularczyka, który jeszcze przed przerwą naciągnął mięsień i jego brak był widoczny. Gospodarze mieli jeszcze mniej argumentów z przodu, trudniej też im było utrzymać się przy piłce. Okazje do podwyższenia prowadzenia wprawdzie były, ale nie udało ich się wykorzystać. Z upływem kolejnych minut rósł natomiast napór Gavii. Goście grali twardo, często na pograniczu faulu, na co pozwalał im zbyt pobłażliwy arbiter. Przyjezdni osiągnęli optyczną przewagę, co na szczęście – wobec ofiarnej i skutecznej gry obronnej całego zespołu Orła – nie przekładało się na stwarzanie okazji do wyrównania. Pod bramką gospodarzy bywało gorąco, ale z trybun można było odnieść wrażenie, że miejscowi przez cały czas panują nad sytuacją. Końcówka meczu to desperackie próby Gavii doprowadzenia do remisu i wynikająca z bezradności coraz ostrzejsza gra w wykonaniu niektórych zawodników tej drużyny, nad czym nie do końca był w stanie zapanować arbiter. Kończące się już w półmroku spotkanie zakończyło się ostatecznie najskromniejszym z możliwych, ale zasłużonym zwycięstwem Orła. Warto przy okazji zauważyć, że był to jedyny mecz Orła w rundzie z czystym kontem po stronie straconych goli.

Dzięki sobotniej wygranej wałecki zespół spędzi zimową przerwę na 13. miejscu w tabeli – teoretycznie bezpiecznym, ale trzeba liczyć się z tym, że jeśli z 3. ligi spadnie jakiś zespół zarejestrowany w ZZPN (a zachodzą co do tego poważne obawy…), oznaczałoby to konieczność gry w barażach o utrzymanie się w 4. lidze. Na podsumowanie występów Orła w pierwszej części sezonu przyjdzie jednak jeszcze czas, a teraz nie pozostaje nic innego, jak trzymać się zasady, że jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma…

tc, fot Kaja Rodzik

PS Według niektórych statystyków, po 17. kolejkach Orzeł jest nie na 13., a na 14. miejscu w tabeli, bo przegrał mecz z Gryfem Kamień Pomorski, który ma identyczny dorobek punktowy. Zgodnie jednak z przepisami PZPN, bilans bezpośrednich meczów pomiędzy zainteresowanymi zespołami decyduje o miejscu w tabeli dopiero po zakończeniu sezonu, a wcześniej ustala się je na podstawie bilansu bramkowego, który lepszy ma wałecki zespół.


Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.