Do rozpoczęcia rundy wiosennej 4. ligi zostało 1,5 tygodnia, a poprawy w grze zespołu wałeckiego Orła raczej nie widać. W środę 25 lutego w przedostatnim meczu sparingowym podopieczni Romana Michorka zremisowali z wielkopolskim 5-ligowcem KP Piła 1-1.
W meczu z sąsiadami zza miedzy zespół Orła wystąpił we w miarę optymalnym na tę chwilę składzie, oczywiście bez kontuzjowanych zawodników, na powrót których trzeba będzie poczekać długie tygodnie. Zgodnie z zapowiedziami, na boisku nie zobaczyliśmy Kolumbijczyka Luisa Garcii, który wyjechał już z Wałcza. Trener Michorek dał natomiast pograć Japończykowi Ikumie Osace – z tym, że według portalu Transfermarkt 32-latek jest prawoskrzydłowym, a na wałeckim Euroboisku zagrał na stoperze. W sumie wypadł nieźle, choć nie ustrzegł się błędów. Widać jednak było, że z piłką przy nodze czuje się dobrze, zanotował również 2-3 udane interwencje, przy czym raz ustrzegł wałecki zespół przed utratą gola, wybijając wślizgiem zmierzającą już do siatki piłkę. Czy jednak Osaka zostanie w Wałczu do lata, to już inny temat…
Z przymierzanych do 1. zespołu zawodników wystąpił Damian Mrówczyński i choć mocno się starał, wypadł słabiej, niż w poprzednim sparingu z Koroną Stróżewo.
Generalnie remis można uznać za wynik dość szczęśliwy dla Orła. Wynik został ustalony w 1. połowie. Goście objęli prowadzenie dopiero w 16. minucie po mocnym strzale z 10 metrów, który zamknął szybką akcję prawym skrzydłem. Piszemy: dopiero, bo KP Piła powinien do tej pory prowadzić przynajmniej 3 bramkami, jednak piłkarze z Piły nie grzeszyli skutecznością lub bramkarz Orła Franciszek Kanduła i jego koledzy z defensywy w ostatniej chwili blokowali uderzenia gości, oddawane z kilku metrów i mieli przy tym mnóstwo szczęścia. Obrońcy Orła popełniali jednak zastraszająco dużo indywidualnych błędów, także przy wyprowadzaniu piłki. Nie kleiła się również wałeckim piłkarzom gra w środku pola i w efekcie składnych akcji ofensywnych było jak na lekarstwo, a jeśli już udało się oddać strzał w kierunku bramki gości, to był on zdecydowanie niecelny. Wyjątek od tej reguły nastąpił w 43. minucie, kiedy Kijewski zastawił piłkę w środku boiska, odegrał do Osaki, a ten posłał długie podanie na prawe skrzydło do Patryka Kowalczuka. Nie wyróżniający się do tej pory niczym szczególnym skrzydłowy Orła wygrał pojedynek z obrońcą, wbiegł w pole karne i z dość ostrego kąta posłał piłkę do siatki.
W drugiej połowie obraz gry zasadniczo się nie zmienił. Górujący nad gospodarzami szybkością i płynnością w grze zawodnicy KP Piła nie potrafili jednak zamienić tego na okazje bramkowe, a piłkarze Orła grali wprawdzie trochę lepiej, niż w 1. połowie, ale też nic konkretnego z tego nie wynikało.
Ostatni sparing przed startem ligi piłkarze Orła zagrają w sobotę 28 lutego o godz. 14.00 na Euroboisku, a ich rywalem będzie Olimp Złocieniec, grający w lidze okręgowej.

Fot. Orzeł Wałcz
Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.