Przejdź do treści

Utrzymanie, czyli sukces

Rok jubileuszu 80-lecia działalności wałecki Orzeł uczcił utrzymaniem się w 4. lidze, co w istniejących realiach klubu - zwłaszcza ekonomicznych - trzeba uznać za znaczący sukces. Sezon 2025/26 obfitował w emocje, ale także zmiany w kadrze zawodniczej, trenerskiej oraz w

Tomasz Chruścicki
Tomasz Chruścicki
Aktualizacja: ~6 min czytania 0 komentarzy


Rok jubileuszu 80-lecia działalności wałecki Orzeł uczcił utrzymaniem się w 4. lidze, co w istniejących realiach klubu – zwłaszcza ekonomicznych – trzeba uznać za znaczący sukces. Sezon 2025/26 obfitował w emocje, ale także zmiany w kadrze zawodniczej, trenerskiej oraz w zarządzie.

Omawianie zakończonego kilka dni temu sezonu wypada zacząć od zmian w zarządzie klubu. W ubiegłym roku doszło do Walnego Zgromadzenia, w czasie którego rezygnację ze stanowiska prezesa złożył Adam Łukaszewicz. Ustępujący prezes uzasadniał swoją decyzję konfliktem interesów, polegającym na tym, że przepisy zabraniają łączenia funkcji prezesa w dwóch klubach. Przypomnijmy, że A. Łukaszewicz kieruje także MUKS Orzeł 2010 Wałcz (jest zresztą jego współzałożycielem) i z tej funkcji nie chciał rezygnować. Po rezygnacji niektórych wybranych w czasie poprzedniego walnego zgromadzenia członków, zdekompletowany został także zarząd Orła. Co gorsza, nie było wystarczająco dużej liczby chętnych do uzupełnienia tego gremium, które ze swego grona miało wyłonić następcę prezesa A. Łukaszewicza. W tej sytuacji kontynuowanie walnego zgromadzenia zostało zawieszone na dwa dni, a w tym czasie trwały próby przełamania impasu. Ostatecznie nowym prezesem Orła została Anna Łukaszewicz i jest to bodaj pierwsza kobieta pełniąca tę funkcję w 80-letniej historii wałeckiego klubu.

Zmienił się również trener pierwszej drużyny. W efekcie słabych wyników końca rundy jesiennej na ławce trenerskiej nie doczekał Dariusz Pilip, którego zastąpił Roman Michorek. Objęcie tego stanowiska przez szkoleniowca młodego pokolenia przyjęte zostało przez wałeckie środowisko piłkarskie z dużymi nadziejami i jak się okazało za pół roku – były to nadzieje uzasadnione. Warto też dodać, że w końcówce rundy zespół prowadził asystent trenera Wojciech Wesołowski.

Mimo wszystko jesień w wykonaniu zespołu Orła była bardzo kiepska. W 16 meczach zespół wywalczył zaledwie 13 punktów i na półmetku sezonu zasłużenie okupował miejsce w strefie spadkowej. Wałeckiej ekipie zdarzały się wprawdzie dobre przebłyski – jak choćby sensacyjne zwycięstwo z dziś już 3-ligowym Bałtykiem w Koszalinie – świadczące o potencjale tej ekipy, ale generalnie rundę trzeba było spisać na straty. Zaledwie 4 zwycięstwa i jeden remis złożyły się na bilans zatrważający i jasnym się stało, że walka o zachowanie 4-ligowego statusu będzie ekstremalnie trudna.

I taka właśnie była. Zimą z klubu płynęły jednak informacje o bardzo dobrych przygotowaniach zespołu, o budującej atmosferze, o wzajemnym zaufaniu Zarządu i trenera, itd. Do zespołu dołączyło dwóch z trzech testowanych obcokrajowców: Japończyk Osaka i Irlandczyk nigeryjskiego pochodzenia Soetan oraz były zawodnik MKP Szczecinek Damian Mrówczyński. Pobyt w Wałczu pierwszego z nich – choć umiejętności mu nie brakowało – zakończył się skandalem i przedwczesnym wyjazdem z Wałcza, zdecydowanie więcej oczekiwano od Soetana, a Mrówczyński okazał się wprawdzie zawodnikiem solidnie wywiązującym się z roli defensywnego pomocnika, ale z czasem jego pozycja w klubie wyraźnie spadła i sezon kończył jako zmiennik. Zawodników pierwszej jedenastki uzupełniali przede wszystkim młodzi wychowankowie MUKS Orzeł 2010.

O wiele gorzej wyglądały ubytki kadrowe, spowodowane kontuzjami. Kapitan drużyny Marek Hermanowicz zranił się poza boiskiem i do gry wrócił dopiero po kilku wiosennych kolejkach. Daniel Popiołek w czasie halowych rozgrywek doznał kontuzji tak poważnej, że pod wielkim znakiem zapytania stanęło nawet to, czy będzie w stanie chodzić bez pomocy kul. Zawodnik przeszedł kilka operacji, a teraz jest w trakcie intensywnej rehabilitacji i na szczęście wygląda na to, że to, co najgorsze, jest już za pomocnikiem Orła, a on sam coraz odważniej mówi o powrocie na boisko. Poważna kontuzja na decydującą część sezonu wykluczyła również młodego Huberta Leśnego, z kontynuowania kariery zimą zrezygnował Wojciech Suślik, dość poważne kłopoty ze zdrowiem mieli również Patryk Kowalczuk oraz Krystian Kasperek. Przez sporą część rundy z niezaleczoną kontuzją grał też Konrad Mularczyk. W sumie było to więc aż 7 zawodników pierwszego składu!

Mimo wszystko, wiosna była dla zespołu o wiele bardziej udana, niż jesień, i w efekcie udało się zrealizować wytyczony cel, jakim było zachowanie 4-ligowego statusu. Aby nie popaść w skrajny hurraoptymizm warto zauważyć, że inne zespoły walczące o utrzymanie zrobiły bardzo dużo, by nie zepsuć Orłowi jubileuszu 80-lecia klubu. Nie zmienia to jednak faktu, że prowadzona przez trenera Michorka drużyna wywalczyła wiosną 20 punktów i podniesione z murawy w całym sezonie 33 „oczka” wystarczyły do zajęcia jedenastej, czyli ostatniej bezpiecznej lokaty, podczas gdy do klasy okręgowej spadły m.in. takie firmy, jak Błękitni II Stargard, Ina Goleniów czy Mechanik Bobolice.

Piłka nożna jest oczywiście grą zespołową i sukces lub porażka zawsze rozkłada się na wiele osób, ale w każdej drużynie są ludzie ważni i ważniejsi. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w niedawno zakończonym sezonie główna odpowiedzialność za zespół znów spoczęła na barkach najbardziej doświadczonych piłkarzy, takich jak przede wszystkim Marek Hermanowicz czy Konrad Mularczyk, a w nieco mniejszym wymiarze również Jakub Jaworek. Nie da się jednak nie zauważyć, że o sile wałeckiego zespołu decydowali w większym niż w poprzednich sezonach stopniu tacy piłkarze, jak Konrad Trzmiel, Vincenzo Riccio, Patryk Ściurkowski czy Hubert Antoniak. Coraz więcej do powiedzenia w drużynie ma również młodzież, w gronie której warto wyróżnić zwłaszcza Franciszka Kandułę, Adriana Kijewskiego (na koncie ma 7 goli, tyle samo, co K. Mularczyk), Denisa Rohsa czy Juliana Wołejkę. O świetnej rundzie może mówić przede wszystkim Kanduła, który ewidentnie dorósł do roli pierwszego bramkarza 4-ligowego zespołu i nie chodzi tylko o trzy obronione wiosną rzuty karne, choć oczywiście przełożyło się to na większy dorobek punktowy jego drużyny. Mowa tu także o komunikacji z zespołem, zwłaszcza z partnerami z linii obrony, o pewniejszej grze na przedpolu i dobrej grze na linii. Młody bramkarz oczywiście ma niektóre elementy wyszkolenia do poprawy i zapewne zdarzy mu się jeszcze popełnić niejeden błąd, ale gołym okiem widać, że już stał się pełnoprawnym członkiem zespołu.

Utrzymania w 4. lidze trzeba jednak gratulować całej drużynie, sztabowi trenerskiemu z kierownikiem zespołu Piotrem Kochańcem oraz wszystkim działaczom Orła. Każdy z nich ma bowiem swój wkład w to osiągnięcie.

Teraz jest czas na zasłużony odpoczynek i świętowanie, ale nie może to potrwać zbyt długo, bo nowy sezon już za pasem. Na 22 sierpnia zaplanowane są oficjalne obchody 80-lecia klubu, których sportowymi elementami będą A-klasowy mecz zespołu rezerw Orła z Lechem Czaplinek (godz. 11.00), a o godz. 16.00 4-ligowy mecz Orła z Pogonią II Szczecin. Swoją obecność na obchodach zapowiedział prezes Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej Maciej Mateńko.

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.