Kiedy wydatki bieżące w gminie Tuczno przekroczyły bieżące wpływy, a zadłużenie samorządu wynosi ponad 27% rocznego budżetu, władze są zmuszone do szukania oszczędności. Burmistrz winą za taki stan rzeczy obarcza poprzednie ekipy, a część radnych uważa, że ratusz szastał pieniędzmi i dlatego kasa zaczęła świecić pustkami.
Sprawy budżetowe zdominowały obrady ostatniej w tym roku, zwołanej 18 grudnia, tuczyńskiej Rady Miejskiej. Głównie chodziło o uchwalenie Wieloletniej Prognozy Finansowej Gminy Tuczno na lata 2026-2040 oraz uchwalenie budżetu gminy na przyszły rok.
Kilka dni wcześniej wśród mieszkańców gruchnęła wieść, że szkoła w Marcinkowicach w ramach oszczędności ma zostać zlikwidowana, co natychmiast wywołało protesty rodziców i nauczycieli.
Podczas wspólnych obrad komisji 16 grudnia w projekcie wieloletniej prognozy oraz w przyszłorocznym budżecie szkoła w Marcinkowicach była wymieniana jako ta, nad którą między innymi należy się pochylić, aby znaleźć oszczędności. Sprzeciw części radnych oraz oburzenie rodziców spowodowały, że zapisy zmieniono i podczas sesji procedowano projekt, w którym zapisano, że władze będą szukać wolnych środków we wszystkich jednostkach podległych samorządowi, w tym także w oświacie. Co może oznaczać, że zamysł likwidacji szkoły w Marcinkowicach nie został definitywnie porzucony.
Szukanie oszczędności zaleciła również Regionalna Izba Obrachunkowa, która projekty uchwał o wieloletniej prognozie oraz budżetową oceniła pozytywnie, lecz z uwagą, że należy odwrócić proporcje i wydatki bieżące mają być mniejsze niż bieżące dochody.
Finansowa sytuacja gminy rysuje się raczej w ciemnych barwach, ponieważ przy planowanym na rok przyszły budżecie w wysokości 34 358 379 złotych, prognozowane zadłużenie ma wynieść 9,5 miliona co będzie stanowić ponad 27% rocznego budżetu.
Obradom przysłuchiwało się kilkanaście osób, w tym rodzice dzieci uczęszczających do szkoły w Marcinkowicach, oraz nauczycielki z tej placówki. Panie były niezadowolone z tłumaczeń kierownictwa ratusza i zapewnień, że ich szkoła nie zostanie zlikwidowana. Jedna z nauczycielek stwierdziła: „nie padło stanowcze zapewnienie, że szkoła będzie nadal funkcjonować, a zapis w uchwale o szukanie oszczędności w oświacie zostawia furtkę do rozpoczęcia procesu wygaszania placówki”.
W przerwie obrad o zdanie na temat finansowej kondycji gminy zapytaliśmy burmistrza oraz jednego z radnych.
– Zadłużenie gminy wzięło się ze wcześniejszych zobowiązań – mówił tuż przed uchwaleniem budżetu Krzysztof Mikołajczyk. – Kiedy zostałem burmistrzem w 2021 roku, musiałem zakończyć odziedziczoną po poprzedniku realizację projektu gospodarki obiegu zamkniętego. Samej pożyczki było ponad 3,7 miliona. Ponadto dochodzą pożyczki na spłatę bieżących zobowiązań. RIO zaleciło szukanie oszczędności i chcę zapewnić, że nie myśleliśmy o likwidacji szkoły w Marcinkowicach. Należy uświadomić mieszkańcom, społeczeństwu, jak również radnym, oraz dyrektorom jednostek organizacyjnych, że w związku z deficytem sytuacja jest trudna i musimy zacisnąć pasa. Co do szkoły w Marcinkowicach, być może w dalszej przyszłości będziemy musieli pomyśleć o jej likwidacji. Wiemy przecież, że demografia jest niebłagana i nie wiem jak długo ta placówka będzie funkcjonować. Oby jak najdłużej, lecz jeżeli liczba dzieci będzie się zmniejszać, nie ma szans na dalsze funkcjonowanie szkoły. Jeżeli chodzi o nauczycieli, część znalazłaby zatrudnienie w szkole w Tucznie, lecz nie mówmy obecnie o likwidacji, ponieważ nie ma takich planów. Pewne koszty utrzymania placówki, niezależnie od liczby uczniów, są stałe. Choćby ogrzewanie, czy dowóz dzieci, lecz są również koszty społeczne. Dlatego jednym z głównych argumentów przeciwko likwidacji szkoły w Marcinkowicach jest sytuacja, jaka powstała po likwidacji placówki w Płocicznie. Mamy szkołę widmo, a budynek niszczeje. Była propozycja kupna, lecz radni się nie zgodzili na sprzedaż, ponieważ cena za duży i atrakcyjny teren wydawała się zbyt niska. Obecnie chcemy podzielić działkę w Płocicznie na mniejsze części i sprzedać ziemię i budynek oddzielnie.
– Zmieniony zapis w uchwałach i zastąpienie szkoły w Marcinkowicach słowem „oświata” praktycznie niczego nie zmienia – uważa radny Paweł Sochacki. – Jest to obliczone jedynie na uspokojenie nastrojów mieszkańców. Uważam, że dług jaki ma gmina powstał z powodu inwestycji realizowanych wyłącznie z własnego budżetu. Na postawienie kaplicy wydano 1,5 miliona złotych, nie pozyskując ani złotówki ze środków zewnętrznych. Ponadto obecnie mści się robienie wszystkiego naraz, zaczynanie inwestycji bez pieniędzy z zewnątrz. Takie populistyczne działanie. Podobnie może być ze środkami przeznaczonymi na modernizację plaży miejskiej. Nie mamy pieniędzy, aby przy takim zadłużeniu wykładać środki na plażę. Burmistrz wierzy, że sprzeda działki dla Lasów Państwowych i dochód już umieścił w budżecie na rok przyszły. Nie zadał sobie jednak pytania, co się stanie, kiedy transakcja nie dojdzie do skutku? Podczas jednej z komisji burmistrz stwierdził, że musi realizować to, czego nie zrobili jego poprzednicy. Jednak poprzednicy najpierw zastanawiali się skąd wziąć pieniądze, a później przystępowali do realizacji inwestycji. Przecież poprzedni burmistrz zostawił około 2 mln nadwyżki, a obecnie gołym okiem widać, że źle się dzieje. Liczby nie kłamią. Może się okazać, że za trzy, cztery lata nie będziemy mogli zaciągnąć żadnego kredytu, o ile wcześniej gmina nie zbankrutuje. Przed nami trudne czasy.
Budżet gminy Tuczno na rok 2026 został uchwalony. Za opowiedziało się siedmioro radnych, czworo było przeciw, a również czworo wstrzymało się od głosu.
piotr
PS Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że pierwotnie w porządku obrad sesji znalazł się projekt uchwały podnoszący radnym diety. Przy takim zadłużeniu i nawoływaniu do oszczędności, byłby to przysłowiowy strzał w kolano. Podczas obrad komisji część radnych stwierdziła, że będzie to wizerunkowa klęska i projekt wycofano.

Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.