Przejdź do treści

Sprawiedliwy remis

W sobotę 18 kwietnia wałeccy kibice obejrzeli stojący na niezłym poziomie, choć też niezbyt obfitujący w akcje bramkowe mecz. Zespół Orła zasłużenie wyszarpał punkt w pojedynku z faworyzowanym Chemikiem Police, który jesienią odprawił wałecką drużynę z wysoką wygraną 4-1. Orzeł

Tomasz Chruścicki
Tomasz Chruścicki
Aktualizacja: ~5 min czytania 0 komentarzy


W sobotę 18 kwietnia wałeccy kibice obejrzeli stojący na niezłym poziomie, choć też niezbyt obfitujący w akcje bramkowe mecz. Zespół Orła zasłużenie wyszarpał punkt w pojedynku z faworyzowanym Chemikiem Police, który jesienią odprawił wałecką drużynę z wysoką wygraną 4-1.

Orzeł Wałcz – Chemik Police 1-1 (0-0)

Orzeł: Kanduła – Antoniak, Osaka, Trzmiel, Riccio (86′ Patrzek) – Rohs (70′ Wołejko), Mrówczyński, Ściurkowski (74′ Soetan), Suślik (89′ Moskwa), Mularczyk (53′ Hermanowicz) – Kijewski.

Bramka dla Orła: Ściurkowski (59′)

Kłopoty to ich specjalność – można by powiedzieć, patrząc na skład Orła w kolejnym meczu ligowym. Tym razem z możliwości gry wyeliminowani byli wskutek karencji za żółte kartki Jaworek, Kowalczuk i Kasperek, a Leśny nie pomoże swoim kolegom z drużyny z powodu kontuzji kolana prawdopodobnie już do końca rundy. Jeśli dodać do tego ambitnie pracującego nad powrotem do pełnej sprawności po bardzo ciężkiej kontuzji Popiołka oraz Wojciecha Suślika, który definitywnie zakończył swoją przygodę z piłką, to mamy już sześciu piłkarzy, z usług których nie mógł skorzystać trener Michorek. A z pewnością przydaliby się oni w walce o ligowe punkty, których Orzeł bardzo potrzebuje w walce o zachowanie 4-ligowego statusu.

Czasami jednak patrząc na grę wałeckiej drużyny można odnieść wrażenie, że im trudniejszy przeciwnik, tym gra Orła wygląda lepiej. Tym razem co prawda rywal nie był z najwyższej półki, a w grze gospodarzy można było dostrzec parę mankamentów, które jednak na szczęście nie przeszkodziły w wywalczeniu remisu, z którego chyba bardziej cieszyli się gospodarze.

Obydwie drużyny nie stworzyły w sobotę porywającego widowiska, koncentrując się raczej na walce o dominację w środku pola i zabezpieczenie dostępu do własnej bramki. Odrobinę lepsze wrażenie sprawiał początkowo złożony z aż 7 młodzieżowców zespół gości, ale piłkarze Orła podyktowali piłkarzom Chemika trudne warunki. Policzanie grali wprawdzie płynniej i dłużej utrzymywali się przy piłce na połowie Orła, ale ich akcje kończyły się na uważnie grających obrońcach Orła – zarówno bocznych, jak i środkowych. Ponieważ równie pewnie spisywali się defensorzy Chemika, więc sytuacji do oddania strzałów było w tym meczu jak na lekarstwo, a obydwaj bramkarze zbytnio się nie przemęczali. I tak właśnie wyglądała cała pierwsza połowa tego meczu.

Druga część gry zaczęła się dla gospodarzy źle. Krótko po wznowieniu meczu kontuzji doznał kapitan Orła Konrad Mularczyk i mimo prób „rozbiegania” urazu, w 53. minucie zmuszony był zejść z boiska, a zastąpił go Marek Hermanowicz. Niestety, zbiegło się to z objęciem prowadzenia przez gości. W feralnej 53. minucie wykonywali oni rzut rożny. Dośrodkowanie trafiło na głowę nabiegającego Gabryjela Fleitera, który bez problemu trafił strzałem głową do siatki. Był to chyba pierwszy taki przypadek w tym meczu, kiedy wałecki zespół zgubił krycie, ale niestety od razu zakończył się stratą gola.

Goście cieszyli się tak, jakby do końca meczu została tylko minuta albo dwie, a oni mogli już dopisać do swojego dorobku kolejne 3 punkty. Do tego była jednak daleka droga, a konkretnie prawie cała druga połowa tego spotkania. Policzanie próbowali wprawdzie pójść za ciosem, ale obronny mur złożony z większości piłkarzy Orła był już szczelny, a w razie potrzeby pewnie interweniował Kanduła, który w kolejnym meczu potwierdził zwyżkę formy.

Przyjezdni cieszyli się z prowadzenia tylko kilka minut. Gospodarze również wykorzystali jedną z niewielu szans, które stanęły przed nimi w tym meczu. W 59. minucie wywalczyli oni rzut rożny, który wykonywał Patryk Ściurkowski. Pomocnik Orła spróbował bezpośredniego uderzenia na bramkę Chemika z narożnika boiska, a walczący o pozycję w pobliżu linii bramkowej gracze Orła zablokowali golkipera gości i piłka wpadła do siatki!

Po tej wymianie ciosów mecz wrócił do swojej pozbawionej groźniejszych sytuacji normy. Im bliżej jednak było końca, tym przewaga gości była coraz wyraźniejsza – nie na tyle jednak duża, by bramkarz Orła miał pełne ręce pracy. Policzanie – jeśli już mieli okazję do oddania strzału – to albo posyłali piłkę panu Bogu w okno, albo prosto w ręce dobrze ustawiającego się Franciszka Kanduły.

Mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów. Goście byli wprawdzie trochę od gospodarzy szybsi i bardziej kreatywni, może też trochę lepiej utrzymywali się przy piłce, ale Orzeł zagrał po raz kolejny bardzo odpowiedzialnie, a braki nadrabiał ambicją i walecznością. W zespole gospodarzy najbardziej podobał się blok obronny (zwłaszcza boczni defensorzy), a w linii pomocy można wyróżnić strzelca wyrównującej bramki Patryka Ściurkowskiego i grającego najlepszy mecz po przyjściu do Orła Damiana Mrówczyńskiego. Warto jednak podkreślić, że wszyscy zawodnicy gospodarzy zostawili w sobotę na ciągle bardzo nierównym boisku mnóstwo zdrowia.

W następnej kolejce wałecki zespół pojedzie po punkty do Sparty Gryfice, która w sześciu rozegranych wiosną meczach odniosła aż 4 zwycięstwa oraz po razie przegrała i zremisowała. Przed zespołem Orła niełatwe zadanie przywiezienia z Gryfic przynajmniej jednego punktu, ale niełatwe nie znaczy, że niewykonalne. Byle tylko dziury w składzie nie były zbyt wielkie, bo o aktualną formę ekipy prowadzonej przez Romana Michorka raczej można być spokojnym.

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.