Przejdź do treści

Spowodował kolizję i uciekł do lasu. Był pijany

W nocy 2 maja na drodze krajowej nr 22 między Rusinowem a Człopą 22-letni kierowca spowodował groźnie wyglądającą kolizję i uciekł do lasu. Był pijany. Po północy oficer dyżurny jednostki otrzymał telefoniczne zgłoszenie o wypadku drogowym. - Kiedy policjanci dotarli

Info Wałcz
Info Wałcz
Aktualizacja: ~2 min czytania 0 komentarzy


W nocy 2 maja na drodze krajowej nr 22 między Rusinowem a Człopą 22-letni kierowca spowodował groźnie wyglądającą kolizję i uciekł do lasu. Był pijany.


Po północy oficer dyżurny jednostki otrzymał telefoniczne zgłoszenie o wypadku drogowym.


– Kiedy policjanci dotarli na miejsce zdarzenia okazało się, że 3 osoby podróżujące pojazdem osobowym wymagają pomocy medycznej, w związku z czym kierujący i pasażerowie zostali przewiezieni do szpitala. Na miejscu brakowało jednak kierującego drugim pojazdem, który brał udział w zdarzeniu – relacjonuje oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wałczu asp. sztab. Beata Budzyń. – Okazało się, że kierujący volkswagenem oddalił się w kierunku lasu. Policjanci rozpoczęli penetrację terenu i po chwili kierujący został ujęty przy drodze.

Okazało się, że prowadził pojazd będąc w stanie nietrzeźwości. Urządzenie do pomiaru alkoholu wskazywało wynik blisko 2 promile. 22- letni kierujący został zatrzymany. Jak ustalili na miejscu policjanci oba pojazdy jechały w jednym kierunku, kiedy nagle kierujący volkswagenem najechał na tył citroena.

Na szczęście obrażenia kierującego citroenem i jego pasażerów okazały się niegroźne, dlatego zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizją drogowa.


– 22-latek odpowie za prowadzenie pojazdu w stenie nietrzeźwości oraz popełnione wykroczenie – informuje asp. sztab. B. Budzyń. – Połączenie alkoholu i jazda samochodem to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, które stanowi śmiertelne zagrożenie dla samego kierującego, pasażerów oraz innych uczestników ruchu drogowego.

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.