W ostatnich dniach w mediach społecznościowych i na lokalnych portalach pojawiły się alarmujące informacje o rzekomo „umierającym jelonku” przy Placu Polskim w Wałczu. Według relacji zwierzę miało być uwięzione na zamkniętym terenie, skrajnie wycieńczone i odwodnione. Internauci apelowali o natychmiastową interwencję fundacji, weterynarzy i służb.
Według informacji przekazanych przez władze miasta oraz lekarza weterynarii, sarna nie jest uwięziona ani pozostawiona bez możliwości wyjścia. Zwierzę od kilku dni przemieszcza się po okolicy, było widywane m.in. na pobliskim cmentarzu i samodzielnie opuszcza teren, który wzbudził niepokój mieszkańców.
Wiceburmistrz Wałcza Adam Biernacki poinformował, że sprawa została sprawdzona przez pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej oraz weterynarza.
– Wiemy o sytuacji. Na miejscu byli pracownicy ZGK i lekarz weterynarii. Stwierdzili, że teren jest otwarty, a sarna przemieszcza się po okolicy. Lekarz weterynarii zalecił, by nie podejmować prób wyprowadzania jej na siłę, by nie stresować zwierzęcia – przekazał nam A. Biernacki. – To nie jest tak, że sarna dostała się na ten teren, kiedy na przykład bramka była otwarta, a potem ktoś ją zamknął i zwierzę uwięził. Podkreślam, teren jest otwarty, ogrodzony z 3 stron.
Podobne stanowisko przedstawił lekarz weterynarii Janusz Dołowy, który osobiście oglądał zwierzę, nie stwierdzając żadnych obrażeń ani problemów z przemieszczaniem się.
– Sarna nie jest umierająca, tylko zestresowana ciągłym nękaniem przez ludzi. Teren nie jest zamknięty, zwierzę może się przemieszczać. Konsultowałem sytuację ze specjalistą od dzikich zwierząt, który również odradził interwencję siłową. To bardzo delikatne zwierzę, które należy pozostawić w spokoju – wyjaśnia lekarz weterynarii. – Największym zagrożeniem dla sarny nie jest obecnie brak możliwości ucieczki, lecz stres wywoływany przez ludzi.
Robienie zdjęć, podchodzenie do zwierzęcia, próby przepłaszania czy „ratowania” mogą okazać się dla zwierzęcia tragiczne.
Obecność dzikich zwierząt w Wałczu nie jest niczym wyjątkowym. W mieście regularnie pojawiają się sarny, dziki, lisy, a nawet jelenie. Zwierzęta często przemieszczają się przez tereny zurbanizowane i zwykle same odnajdują drogę powrotną -uspokaja lek. wet. J. Dołowy. – Do sarny nie należy podchodzić, płoszyć i nie próbować „ratować” na własną rękę.

słomkowa afera, codziennie widuje tą sarne jak wracam z pracy 😉