Przejdź do treści

Projekt Górnica

Do Górnicy (gm. Wałcz) przyjechała ponad dwadzieścia lat temu. Wtedy było tam więcej krzaków niż drzew, więcej ruin niż planów. Dziś Isadora Freyer mówi o tym miejscu jak o człowieku. Z jego historią, pamięcią i potencjałem. Rozmawiamy o decyzjach, które

Zuzanna Błaszczyk-Koniecko
Zuzanna Błaszczyk-Koniecko
Aktualizacja: ~5 min czytania 0 komentarzy

Spis treści

Przejdź do interesującej sekcji


Do Górnicy (gm. Wałcz) przyjechała ponad dwadzieścia lat temu. Wtedy było tam więcej krzaków niż drzew, więcej ruin niż planów. Dziś Isadora Freyer mówi o tym miejscu jak o człowieku. Z jego historią, pamięcią i potencjałem. Rozmawiamy o decyzjach, które zmieniają życie, o rolnictwie ekologicznym, o budowaniu z konopi i słomy, a także o duchu przeżywającego dzisiaj renesans Bauhausu, który – jak się okazuje – ma tam bardzo konkretne korzenie.


– Kupiłam to gospodarstwo w 2002 roku i – choć wiele osób mnie o to przez lata pytało – nie potrafię wyjaśnić dlaczego. To nie była kwestia pałacu, domu, parku czy folwarcznych zabudowań, ale miejsca jako całości i energii, którą tu poczułam. Moja mama pomyślała dokładnie to, co ja: to miejsce jest magiczne – opowiada. – I choć gospodarstwo stanowiło istną stajnię Augiasza, bo wszystko wręcz się rozsypywało, a park był w tak fatalnym stanie, że nie dało się tam włożyć ręki, nasza rodzina poświęciła wiele lat i mnóstwo pracy, żeby doprowadzić je do dzisiejszego kształtu.


Isadora przez lata dojeżdżała do Górnicy z Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie prowadziła biuro nieruchomości. Ogarniała formalności, dopłaty, dokumenty. Na stałe przeprowadziła się dopiero w 2013 roku. Rok później urodził się jej syn.


Decyzja, która zmieniła życie


– Każdy w życiu ma taki moment, kiedy podejmuje decyzję i jakby przeskakuje na inną linię czasową. Dla mnie to był właśnie ten czas. Skok na głęboką wodę. Zostawiasz coś stabilnego, znanego, i wchodzisz w coś, co jest niepewne, ale czujesz, że twoje – opowiada.


W Górnicy zaczęła prowadzić gospodarstwo ekologiczne. Produkowała m. in. znane w regionie kasze, rozwijała własne przetwórstwo.


– To była ogromna szkoła życia. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na wiele lat zafundowała mi prawdziwą szkołę przetrwania. Kontrole, dokumenty, napięcie. W pewnym momencie powiedziałam sobie: ja nie jestem rolnikiem w klasycznym rozumieniu tego słowa. Nadal pasjonuję się ekologią, mam ogromny szacunek dla natury, ale jestem wizjonerką, przedsiębiorczynią. Chcę tworzyć, a nie tylko odtwarzać procedury – mówi. – Postanowiłam uruchomić hotel,

dostałam spore dofinansowanie, ale – na szczęście – nie dostałam kredytu. Na szczęście, bo tak naprawdę nie czułam tego projektu w pełni, nie był do końca mój. Z perspektywy czasu myślę, że nie był dobrze przemyślany i mógłby grozić finansową klapą. To był czas pandemii, bardzo trudny dla całej branży, ale dla mnie okazał się zbawienny.

W czasie, gdy branża turystyczna przechodziła głęboką przemianę, a ludzie zaczęli częściej odkrywać Polskę i na nowo doceniać bliskość natury, w głowie Isadory Freyer projekt dojrzewał. Odważny i ambitny – projekt Folwarku i Osady Górnica. To plan rewitalizacji dawnego majątku ziemskiego wraz z otaczającym terenem oraz dodatkowym zapleczem rolniczym liczącym łącznie 10 hektarów.

Część folwarczna zakłada odbudowę historycznych budynków i nadanie im nowych funkcji: kulturalnych, edukacyjnych, turystycznych i biznesowych. W planach są m. in. apartamenty, hotel z restauracją i salami konferencyjnymi, centrum holistyczne oraz przestrzenie warsztatowe i wydarzeń artystycznych. Uzupełnieniem ma być Osada, czyli około 30 niskoemisyjnych domów budowanych w technologii naturalnej, z własnymi źródłami energii i wody. Całość ma funkcjonować w oparciu o zasady samowystarczalności i ekologii.


– To próba połączenia funkcji miejskich z wiejskim rytmem. Chcę, żeby tu była synergia. Folwark – część bardziej miejska, z funkcjami kulturalnymi, edukacyjnymi i biznesowymi. Osada – przestrzeń do życia, bardziej kameralna i samowystarczalna. Ale to wszystko ma się przenikać – mówi I. Freyer. – Młodzi ludzie uciekają, bo tu nie ma gdzie wyjść. Jeśli mają wybór między dużym miastem a wsią, na której nic się nie dzieje, wybierają miasto. A ja chcę pokazać, że można inaczej, że można żyć blisko natury i jednocześnie mieć dostęp do kultury, sztuki i edukacji.


Brakujący element układanki


Tym brakującym puzzlem okazał się jeden z najważniejszych architektów XX wieku – twórca Bauhausu Walter Gropius.


– Podczas pracy nad jedną z książek odwiedził mnie regionalista, autor publikacji o historii
Pomorza Jarosław Leszczełowski. Powiedział: „Pewnie pani nie wie, ale rodzina Gropiusów mieszkała w tym majątku”. I wtedy coś mi się w głowie poukładało. Od lat interesuję się architekturą, przestrzenią i funkcją. A tu nagle okazuje się, że twórca Bauhausu ma z tym miejscem realny związek. On mi tu po prostu brakował do tej układanki – opowiada. – W biografii Fiony MacCarthy przeczytałam zdanie, które bardzo mnie poruszyło i wzruszyło : „W dzieciństwie Gropius spędzał czas w wiejskim majątku swojego wuja, gdzie rozwinął głęboką miłość do krajobrazu i przestrzeni.” I czuję, że dziś możemy tę opowieść w pewnym sensie domknąć. W miejscu, które należało do jego rodziny, gdzie spędzał dzieciństwo i które ukształtowało jego sposób patrzenia na świat.

Z tej historii zrodził się kolejny pomysł – „Gropius Way”, czyli trasa rowerowa łącząca miejsca w regionie związane z rodziną architekta.

Dziś Isadora Freyer jest na etapie rozmów z zespołem projektowym i potencjalnymi inwestorami. Bywa na najważniejszych branżowych targach, prowadzi rozmowy z osobami zaangażowanymi w europejską inicjatywę Nowy Europejski Bauhaus. Projekt Folwarku i Osady Górnica pojawia się również w środowisku architektów – mówił o nim m. in. autor koncepcji architektonicznej przedsięwzięcia, ceniony polski architekt Mirosław Nizio, podczas jednych z największych targów designu w Europie Środkowej – 4 Design Days w Katowicach.

– Ten projekt zaczyna się rozpędzać i pojawia się w coraz poważniejszych rozmowach, ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby wszystko pozostało spójne – mówi Isadora Freyer. – To nie jest projekt na pięć minut. To jest decyzja na całe życie. Każdy element musi się zgadzać: architektura, funkcja, ekologia, relacje społeczne, tylko wtedy projekt ma fundament, może naprawdę rosnąć, służyć gościom i mieszkańcom.

Do rozwijającego się tematu Folwarku i Osady Górnica będziemy wracać.

Fot. Archiwum Isadory Freyer.

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.