W nocy z 25 na 26 stycznia na terenie północno-zachodniej Polski – w tym oczywiście także w naszym powiecie – rozpętał się pogodowy kataklizm: na skutą przez srogie mrozy ziemię spadł deszcz, a w efekcie drogi i chodniki błyskawicznie zamieniły się w jedno wielkie lodowisko. Trudno mówić o zaskoczeniu, bo mieszkańcy naszego regionu już 25 stycznia późnym popołudniem odbierali ostrzegawcze SMS-y od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, ale wobec skali zjawiska życie na terenie naszego powiatu zostało na kilka godzin niemal sparaliżowane.
Dzisiaj nad ranem natura jeszcze raz pokazała swoją niszczycielską siłę. Utrzymujące się od niemal miesiąca mocno ujemne temperatury sprawiły, że górna warstwa ziemi została silnie zmrożona, a postępujący od zachodu delikatny wzrost temperatury przyniósł ze sobą również opady deszczu. To spowodowało prawdziwy dramat: spadająca z nieba woda zamarzała już po drodze, a po zetknięciu z nawierzchnią tworzyła ekstremalnie śliską taflę, na której przyczepność tracili i piesi, i zmotoryzowani.
– Nasi pracownicy stawili się w firmie już o 4 rano, a o 4.20 na ulice wyjechały dwie duże i dwie małe piaskarki – mówi dyrektor ZGK w Wałczu Janusz Zaremba. – Trochę później do akcji posypywania chodników włączyło się 11 pieszych ekip. Na ulice skierowaliśmy praktycznie wszystkie siły i środki, którymi dysponujemy. W tej chwili, czyli w poniedziałek około godziny 10.00, można powiedzieć, że sytuacja jest już względnie opanowana. Na ulicach ruch, zarówno pieszy, jak i samochodowy, jest znacznie mniejszy, niż zwykle, co świadczy o tym, że wałczanie poważnie potraktowali ostrzeżenia o zagrożeniu.
Dowodzi tego również informacja, jaką uzyskaliśmy w izbie przyjęć 107 Szpitala Wojskowego w Wałczu, gdzie nie odnotowano w poniedziałek zwiększonej liczby pacjentów z urazami ortopedycznymi.
– Myślę, że najgorsze już za nami – potwierdza wójt gminy Wałcz Jan Matuszewski. – Największy kłopot był z dowozem dzieci do szkół. Zdarzały się spóźnienia, ale sytuacja była rzeczywiście trudna i nie wszystko zależało od nas. Jeśli chodzi o gminne drogi, to uporaliśmy się z tym w miarę sprawnie. Żeby jeszcze lepiej zabezpieczyć się przed takimi zdarzeniami, w czwartek kupujemy kolejną maszynę do posypywania dróg mieszaniną soli i piasku. A skoro o tym mowa, to mamy zabezpieczone wystarczające ilości tej mieszaniny i nie ma obawy, że nie będziemy mieli czym sypać. Nie odwoływaliśmy zajęć ani w naszych szkołach, ani przedszkolach, choć gdyby dyrekcje tych placówek chciały to zrobić, to na pewno byśmy to rozważyli.
Inną decyzję odnośnie poniedziałkowych zajęć w szkołach w Mirosławcu i Piecniku podjął burmistrz Mirosławca Piotr Pawlik – tu poniedziałkowe zajęcia zostały odwołane.
– Na naszych drogach było generalnie bezpiecznie – informuje dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg Tomasz Panek. – Oczywiście sytuacja była trudna, jak chyba wszędzie tego dnia, ale kilka incydentów, do których doszło, nie wywołało jakichś bardzo poważnych skutków i zakłócenia w ruchu nie trwały zbyt długo.
Na szczęście w poniedziałek przed południem opady deszczu ustały i według prognoz, mają już nie powrócić w ciągu najbliższych dni. Trzeba się jednak liczyć z opadami śniegu, momentami dość obfitymi, co może mieć negatywny wpływ na bezpieczeństwo na drogach i chodnikach.
tc, zbk



Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.