W Wałczu od ponad roku działa gabinet kosmetologii estetycznej prowadzony przez Katarzynę Zimoch-Singh – specjalistkę z solidnym wykształceniem, licznymi certyfikatami i doświadczeniem zdobywanym zarówno w Polsce, jak i za granicą. Rozmawiamy o tym, co wyróżnia jej podejście do pracy i dlaczego w kosmetologii najważniejsze są wiedza oraz bezpieczeństwo.
Jak to się stało, że swój gabinet otworzyła Pani właśnie w Wałczu?
To była zupełnie niespodziewana historia. Mieszkałam na co dzień w Warszawie, ale regularnie przyjeżdżałam w te okolice. Mieszkają tu moi rodzice, którzy niestety podupadli na zdrowiu i często ich doglądam. Pewnego razu źle się poczułam. Szukałam miejsca, gdzie mogłabym szybko zrobić badania. Okazało się, że w wałeckim szpitalu były dostępne terminy.
Już od pierwszych chwil placówka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Panie w rejestracji były niezwykle miłe i pomocne, a atmosfera ciepła, wręcz rodzinna. Powiedziałam wtedy mojej koleżance pół żartem, pół serio, że skoro tu jest tak przyjemnie, może kiedyś otworzyłabym w Wałczu gabinet. Nie miałam pojęcia, że koleżanka weźmie to na serio.
Po wizycie wróciłam do życia w Warszawie, a kilka dni później ona zadzwoniła i powiedziała, że w szpitalu można wynająć pomieszczenia pod działalność gospodarczą i że już umówiła mnie na spotkanie. Przyjechałam zobaczyć lokal, trochę z ciekawości, trochę dlatego, że było mi głupio odmówić. Kiedy weszłam do środka, od razu poczułam, że to może być dobre miejsce. Spełniało wszystkie moje wymagania: odpowiedni metraż, warunki sanitarne i możliwość stworzenia profesjonalnej przestrzeni dla klientek.
Gabinet działa już ponad rok. Otworzyłam go w grudniu 2024 roku.
Ma Pani bardzo ciekawe zawodowe zaplecze. Jak wyglądała Pani droga do kosmetologii?
Szukałam swojej drogi w życiu i skończyłam kilka kierunków studiów. Na początku, kiedy nie do końca wiedziałam, co chcę robić, poszłam na finanse i bankowość. Po studiach pracowałam w banku przez kilka lat, zaczynając od doradcy, aż do dyrektora oddziału.
Tylko że… jestem osobą ekstrawertyczną, lubię ludzi, lubię być w ciągłym ruchu. I taka praca w zamkniętym gabinecie bankowym… to nie do końca była dla mnie. Zaczęłam więc szukać dalej. Zastanawiałam się, co mogłabym robić w życiu, co naprawdę lubię. A ponieważ zawsze interesowałam się dobrym wyglądem i estetyką, kosmetologia była naturalnym wyborem.
Skończyłam więc kosmetologię estetyczną na państwowej uczelni, potem cały czas się szkoliłam, robiłam różne kursy, żeby być na bieżąco. W tym czasie pracowałam też jako manager gabinetu oraz szkoleniowiec.
Jak ważne są certyfikaty i stałe dokształcanie?
To absolutna podstawa. W mojej branży niemal każdego dnia pojawiają się nowe technologie, urządzenia i procedury. Dlatego średnio kilka razy w miesiącu uczestniczę w szkoleniach, aby pracować zgodnie z aktualną wiedzą i najwyższymi standardami. Mam też doświadczenie praktyczne jako szkoleniowiec. Prowadziłam szkolenia z kosmetologii estetycznej dla specjalistów w całej Polsce.
A doświadczenie za granicą? Wpływa na pracę w Wałczu?
Zdecydowanie tak. Miałam okazję pracować i szkolić zespoły w międzynarodowym środowisku, m.in. w Szwecji, USA, czy Dubaju. To daje szeroką perspektywę i pozwala przenosić najlepsze standardy do naszego gabinetu.
Z którego dyplomu, certyfikatu jest Pani najbardziej dumna?
Szczerze mówiąc, trudno mi wskazać jeden, bo mam ich naprawdę bardzo dużo i każdy jest dla mnie ważny. Każdy certyfikat to potwierdzenie moich ambicji, chęci ciągłego rozwoju i zdobywania nowych umiejętności.
W ostatnim czasie ukończyłam szkolenia od poziomu podstawowego po zaawansowany, prowadzone m.in. przez profesjonalnych szkoleniowców marki Dives z zakresu mezoterapii, stymulatorów tkankowych, wypełniaczy, nici PDO, modelowania ust, peelingów oraz postępowania w przypadku powikłań. Uczestniczyłam również w szkoleniu prowadzonym przez znaną influencerkę Julię Falowską.
Posiadam także wiele certyfikatów dotyczących pracy na urządzeniach, takich jak radiofrekwencja mikroigłowa, HIFU czy laser frakcyjny. Ukończyłam również szkolenia z zakresu modelowania sylwetki na nowoczesnych urządzeniach, m.in. liposukcji kawitacyjnej, Endo, kriolipolizy czy presoterapii.
Ale przede wszystkim najważniejszym potwierdzeniem moich kompetencji jest dyplom ukończenia studiów wyższych w zakresie kosmetologii.
Co wyróżnia Pani gabinet?
Przede wszystkim mój zespół! Jesteśmy zgrane, nawzajem się motywujemy i uzupełniamy. Czasem pracujemy od rana do wieczora, dobra atmosfera jest więc kluczowa. Staram się też integrować dziewczyny. Byłyśmy razem na Majorce, potem w Dubaju, a na święta zamiast firmowej wigilii wybrałyśmy się do kina i na kolację do indyjskiej restauracji.
Chcemy, żeby każda klientka czuła się u nas zaopiekowana i wiedziała, że może przyjść i po prostu mieć chwilę dla siebie.
Co jest priorytetem w Pani pracy?
Bezpieczeństwo. Zawsze zaczynam od konsultacji i komputerowej analizy skóry. Klientki często przychodzą z pomysłem na zabieg, ale – co do znudzenia podkreślam – nie wszystko jest dla każdego. Jeśli widzę przeciwwskazania albo ryzyko, odmawiam wykonania procedury.
Przykładem może być klientka cierpiąca na reumatoidalne zapalenie stawów w zaawansowanej fazie, która zapisała się do mnie na zabieg HIFU, inaczej nazywany liftingiem bez skalpela. W tej procedurze świadomie wywołujemy stan zapalny, co w połączeniu z aktywnym stanem zapalnym toczącym się w organizmie może być po prostu niebezpieczne. Taki zabieg może sprowokować zaostrzenie choroby, zwiększyć obrzęk i ból w okolicy zabiegowej, wydłużyć czas gojenia czy wywołać ogólne pogorszenie samopoczucia.
Odmówiłam wykonania zabiegu i wytłumaczyłam dlaczego, mimo to klientka była bardzo niezadowolona z mojej decyzji. Jednak dla mnie zdrowie jest ważniejsze niż zysk i nie przewiduję odstępstw od tej reguły.
Zgodzi się Pani ze stwierdzeniem, że kosmetologia to nie tylko „zabiegi”, ale plan i proces?
Dokładnie. Analiza skóry pozwala ocenić poziom nawilżenia, przebarwienia, wrażliwość i potrzeby skóry. Dopiero wtedy ustalamy wspólnie plan działania krok po kroku. To świadoma pielęgnacja i poprawa jakości skóry, a nie przypadkowe decyzje.
Nie wyobrażam sobie wykonać zabiegu HIFU, który odrobinę przesusza skórę, na już suchą skórę. Najpierw musimy zadbać o nawilżenie, inaczej zabieg będzie nieskuteczny.
Jakie trendy dominują dziś w kosmetologii estetycznej?
Naturalność. Odchodzi się od przerysowanych efektów na rzecz zdrowej, zadbanej cery i subtelnych rezultatów. Klientka ma wyglądać młodo, świeżo i harmonijnie. Moja zasada jest prosta: efekt ma być taki, że ktoś mówi: „świetnie wyglądasz”, ale nie potrafi wskazać, co dokładnie zostało zrobione.
Jakie zabiegi oferuje gabinet w Wałczu?
Zakres jest szeroki: od terapii poprawiających jakość skóry, przez zabiegi anti-aging, aż po nowoczesne technologie modelowania sylwetki. Są u nas m.in. procedury oczyszczające, terapie światłem LED, zabiegi wspierające walkę z trądzikiem czy przebarwieniami oraz rozwiązania wspomagające ujędrnianie i redukcję cellulitu.
Na koniec, co jest dla Pani najważniejsze w pracy?
To, żeby klientka czuła się bezpieczna, zaopiekowana i zrozumiana. Kosmetologia estetyczna to nie pogoń za trendami, tylko odpowiedzialna praca z człowiekiem. Uwielbiam to, co robię, i cały czas się rozwijam, bo wiedza i profesjonalizm są w tej branży kluczowe.
Dziękuję za rozmowę



Fot. Info Wałcz, archiwum prywatne K. Zimoch-Singh
Tekst sponsorowany
Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.