Na Cmentarzu Wojennym w Wałczu odbyły się dziś (1 września) miejskie obchody 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Uczestnicy oddali hołd jej ofiarom, przypominając jednocześnie, że pokój i wolność nie są dane raz na zawsze.
W obchodach uczestniczyli m.in. parlamentarzyści, przedstawiciele administracji rządowej i samorządów, wojska, służb mundurowych, organizacji kombatanckich, szkół oraz miejskich instytucji. Obecni byli także kombatanci i Sybiracy.
– Historia wojny nie składa się z liczb, składa się z ludzkich losów. Za każdą z tych wielkich liczb stał konkretny człowiek. Miał imię, miał rodzinę, miał swoje marzenia i miał życie, którego często nie pozwolono mu przeżyć do końca – mówił burmistrz Maciej Żebrowski. – Dlatego dzisiaj nie pochylamy głów nad statystyką. Pochylamy głowy przed ludźmi: przed żołnierzem, który wiedział, że może nie wrócić do domu, a mimo to stanął do walki, przed matką, która próbowała ocalić swoje dzieci, przed człowiekiem, który dzielił się ostatnią kromką chleba albo ukrywał prześladowanego, choć sam ryzykował życiem. Przed tymi wszystkimi, którzy w świecie pozbawionym zasad potrafili pozostać ludźmi.
Burmistrz zwrócił uwagę, że dla mieszkańców Wałcza historia II wojny światowej ma szczególny, osobisty wymiar. Po 1945 roku swoje życie budowali tutaj od nowa między innymi przesiedleńcy, Sybiracy, żołnierze wracający z frontów, byli więźniowie i osadnicy. Przywozili ze sobą często jedynie walizkę, kilka fotografii, rodzinne pamiątki i pamięć o domu, do którego nie mogli już powrócić. Z ich losów powstała historia współczesnego Wałcza.
Maciej Żebrowski odniósł się również do trwającej wojny w Ukrainie. Podkreślił, że doświadczeń z przeszłości nie można traktować wyłącznie jako zamkniętego rozdziału historii.
– Za naszą wschodnią granicą trwa wojna wywołana rosyjską agresją przeciwko suwerennej Ukrainie. Giną ludzie, niszczone są miasta, rodziny tracą swoich bliskich i swoje domy. Historia po raz kolejny przypomina nam, że pokój w Europie nie jest dany raz na zawsze – mówił. – Dlatego musimy wyciągać z niej wnioski. Agresora trzeba nazywać agresorem, ofiarę ofiarą, a wolności trzeba bronić wtedy, kiedy jest zagrożona, a nie dopiero wtedy, kiedy sami ją tracimy. Nie bądźmy obojętni. Tak jak nie przechodzimy obojętnie obok człowieka, który został ranny i potrzebuje pomocy, tak samo nie możemy odwracać wzroku, kiedy krzywdzony jest drugi człowiek, naród czy państwo. Bo obojętność wobec krzywdy nigdy nie jest właściwą odpowiedzią.
M. Żebrowski dodał, że historia pokazuje również, jak wysoką cenę może zapłacić państwo pozostawione samo sobie.
– Wspólnota nie jest słabością, sojusze nie są słabością, demokracja nie jest słabością. Słabością jest samotność państwa, obojętność wobec łamania prawa i przemocy oraz przekonanie, że krzywda dziejąca się innym nigdy nie zapuka do naszych drzwi. Dlatego solidarność z Ukrainą nie jest jedynie gestem współczucia. Dla nas, Polaków, powinna być również konsekwencją naszej własnej historii – podkreślił.
Poseł Paweł Suski przestrzegał przede wszystkim przed przyzwyczajeniem się do informacji o kolejnych ofiarach trwających współcześnie konfliktów.
– Przychodzimy na Cmentarz Wojenny w Wałczu każdego roku, aby oddać cześć i szacunek wszystkim, którzy polegli w walce o wolność. Ta wyniszczająca wojna pozbawiła życia miliony ludzi, pozbawiła miliony domów i poczucia bezpieczeństwa. Nic tak nie przewartościowuje poglądów, sympatii i światopoglądu człowieka jak wojna. Dziś, żyjąc w pokoju, nie mamy świadomości, czym ona jest – zwracał uwagę parlamentarzysta. – A najgorsze, co możemy zrobić, to przyzwyczaić się do tego, że na przykład w Ukrainie giną ludzie. Pokój nie jest nam dany raz na zawsze. Wolność nie jest przypisana do PESEL-u czy narodowości.
Poseł wskazywał również na podobieństwo między mechanizmami prowadzącymi do tragedii sprzed 87 lat a współczesną rosyjską agresją.
– Stajemy tutaj, aby oddać cześć i chwałę tym, którzy leżą w tej ziemi i którzy poszli z przeświadczeniem, że walczą o wolność swojego kraju. Dlaczego tak się stało? Dzieje się tak, kiedy oszalały człowiek dochodzi do władzy. To nie jest odosobniony przypadek. Dziś za naszą wschodnią granicą również oszalały z nienawiści człowiek morduje dzieci i kobiety, niszczy wszystko, co zostało tam zbudowane – podkreślał P. Suski. – Abyśmy pamiętali i wyciągali wnioski, składamy dzisiaj symboliczne wiązanki kwiatów. Musimy oddać dziejową sprawiedliwość, cześć i chwałę wszystkim poległym.
Kiedy głos zabrał wicewojewoda zachodniopomorski Bartosz Brożyński, rozpadał się deszcz tak intensywny, że zdecydował się skrócić swoje wystąpienie. Podkreślił, że 1 września nie może być traktowany jedynie jako kolejna data w kalendarzu, a pamięć o wydarzeniach 1939 roku zobowiązuje kolejne pokolenia do troski o bezpieczeństwo i wolność Rzeczypospolitej.
W dalszej części odczytano list marszałka województwa zachodniopomorskiego Olgierda Geblewicza, odbyła się modlitwa ekumeniczna oraz apel pamięci. Na zakończenie delegacje organizacji kombatanckich, samorządów, instytucji i szkół złożyły przed pomnikiem wieńce i wiązanki kwiatów.






















Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.