Przejdź do treści

Niedosyt po remisie

Piłkarze wałeckiego Orła wrócili z wyprawy do Stargardu z jednym punktem i poczuciem, że wypuścili z rąk szansę na zapewnienie sobie 4-ligowego status quo bez oglądania się na inne zespoły. Spadek do 4. ligi Wybrzeża Rewalskiego Rewal i Pogoni II

Info Wałcz
Info Wałcz
Aktualizacja: ~6 min czytania 0 komentarzy

Piłkarze wałeckiego Orła wrócili z wyprawy do Stargardu z jednym punktem i poczuciem, że wypuścili z rąk szansę na zapewnienie sobie 4-ligowego status quo bez oglądania się na inne zespoły. Spadek do 4. ligi Wybrzeża Rewalskiego Rewal i Pogoni II Szczecin dodatkowo skomplikował sytuację w dolnych rejonach tabeli. Remis Orła z rezerwami Błękitnych sprawił, że swój ostatni ligowy mecz z Gryfem Kamień Pomorski wałecki zespół będzie musiał wygrać i liczyć na porażkę Błękitnych II w meczu z Dębem Dębno, by przed 33. kolejką przeskoczyć ich w tabeli. Za kończący sezon mecz 34. kolejki wałczanie otrzymają punkty walkowerem, bo Gavia Choszczno wycofała się z rozgrywek po rundzie jesiennej.

Błękitni II Stargard – Orzeł Wałcz 1-1 (0-0)

Orzeł: Kanduła – Antoniak, Hermanowicz, Trzmiel, Patrzek – Mularczyk, Riccio (82′ Rohs), Mrówczyński (72′ Wołejko), Ściurkowski – Moskwa (46′ Kijewski), Soetan.

Bramka dla Orła: Kijewski (52′)

Rezerwy Błękitnych nigdy nie były zbyt wygodnym rywalem dla Orła, ale stargardzianie nie są w tym sezonie – jak to zawyczaj bywało – zespołem środka 4-ligowej tabeli i rywalizują z wałeckim klubem o utrzymanie. W tej sytuacji oglądanie się na to, co było kiedyś, nie miało sensu, bo trzeba było myśleć o rozstrzygnięciu na swoją korzyść meczu, którego stawką było 6 punktów. Rangę tej konfrontacji dodatkowo podniosła porażka… 3-ligowego Wikędu Luzino z KSZO Ostrowiec w półfinale baraży o awans do 2. ligi, co automatycznie sprawiło, że do 4. ligi zepchnięty został drugi zespół szczecińskiej Pogoni, a to wobec wcześniej już przesądzonego spadku z 3. ligi Wybrzeża Rewalskiego Rewal przesądziło o fakcie, że do klasy okręgowej zdegradowanych zostanie aż 6 drużyn. Zasadnicze znaczenie miało też to, że Orzeł zajmował przed spotkaniem w Stargardzie lokatę spadkową, a wyprzedzający go o 2 punkty Błękitni II okupowali w tabeli ostatnią bezpieczną lokatę.

Mecz rozgrywany był w samo południe, na bocznym boisku ze sztuczną nawierzchnią. Wbrew obawom, gospodarze nie sięgnęli po posiłki z zawodników 1. zespołu i do walki o 4-ligowy byt posłali niemal samą młodzież, wzmocnioną jedynie 40-letnim Bartłomiejem Zdunkiem. Trener Orła Roman Michorek nie mógł skorzystać z usług dobrze spisującego się w zwycięskim spotkaniu ze Świtem II Szczecin Lisowskiego, za to do wyjściowej jedenastki wrócił już Riccio, który wobec faktu, że Ściurkowski i Mularczyk zostali ustawieni po bokach, często organizował ataki swojej drużyny. Serca licznej grupy wałeckich kibiców zabiły w 1. połowie parę razy szybciej, jednak nawet w trudnych dla swojej drużyny momentach ukraiński bramkarz gospodarzy Mikhail Kulpeka udowadniał, że nie brakuje mu talentu.

Mecz zaczął się od mocnego uderzenia w wykonaniu gości, którzy w jednej akcji mogli strzelić nawet dwa gole, jednak skończyło się na tym, że piłka po strzale głową jednego z piłkarzy Orła zatrzymała się na poprzeczce, a z ponowieniem akcji poradzili sobie obrońcy Błękitnych.

Po pierwszych minutach, które toczyły się pod dyktando Orła, mecz się wyrównał. Młodzi piłkarze Świtu zaczęli grać bez żadnego respektu dla bardziej doświadczonych rywali. Ich akcje oparte były na fantazji, szybkości, ambicji i niezłym wyszkoleniu technicznym. Atakowali śmiało, ale gra obronna wałeckiej drużyny wyglądała poprawnie i Kanduła nie miał w tej części gry zbyt wiele pracy. W miarę upływających minut ataki Orła stawały się coraz bardziej konkretne, jednak w decydujących momentach brakowało celnych podań i strzałów, a trzeba też dodać, że nastoletni defensorzy Błękitnych zachowywali się najczęściej jak starzy wyjadacze. Piłkarzom Orła można też było wytknąć to, że nie wykorzystywali swojej przewagi fizycznej w starciach ze stargardzką młodzieżą.

Mimo poczucia, że Orzeł był drużyną trochę lepszą od gospodarzy, pierwsza część meczu zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po zmianie stron w miejsce Moskwy na placu gry zameldował się wracający po kontuzji Kijewski, choć prawdę mówiąc do zmiany kwalifikował się również bezproduktywny tego dnia Soetan, chwalony za występ przeciwko rezerwom Świtu przed zaledwie kilkoma dniami.

Po zmianie stron Orzeł prezentował się lepiej. Wałczanie zaczęli grać agresywniej, częściej wychodzili zwycięsko z pojedynków o piłkę w środku pola, zaczęli też zdobywać przestrzeń długimi podaniami i to wszystko przełożyło się na liczbę okazji pod bramką Błękitnych. Kilka minut po rozpoczęciu tej częściej gry Orzeł przeprowadził płynną akcję, zakończoną podaniem Soetana do znajdującego się w polu karnym Riccio, który podbił sobie piłkę stojąc tyłem do bramki i z półobrotu mocno strzelił pod poprzeczkę bramki gospodarzy. W jaki sposób Kulpeka zdołał odbić futbolówkę, to pozostanie jego tajemnicą, ale zarówno akcja, jak i strzał Riccio zasługiwały na oklaski.

W 52. minucie goście zdołali wreszcie potwierdzić golem swoją przewagę. Po kolejnej akcji Orła obrońcy Błękitnych nie potrafili wyekspediować piłki w pole, dopadł do niej wreszcie Kijowski i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał bezradnego w tej sytuacji Kulpekę.

Goście próbowali pójść za ciosem, ale obrona miejscowych grała już czujnie. Gospodarze nie zaniechali też prób zmiany niekorzystnego dla siebie wyniku, wykorzystując fakt, że Orzeł angażował sporą liczbę graczy w swoje akcje ofensywne. Błękitni dopięli swego w 68. minucie. Orzeł miał rzut wolny na połowie Błękitnych, ale akcja zakończyła się stratą piłki i szybką kontrą. Za rozgrywającym gospodarzy ambitnie ruszył w pogoń Mularczyk, jednak szybkość była po stronie młodego zawodnika Błękitnych. W ostatniej fazie akcji piłkarze gospodarzy „rozklepali” obronę Orła i mimo że był moment, w którym można było wybić piłkę w pole, jednak ostatecznie do pustej bramki z kilku metrów trafił doświadczony Zdunek.

Do końca meczu pozostało jeszcze ponad 20 minut i w tym czasie Orzeł próbował pokusić się o strzelenie zwycięskiego gola. Najbliżej tego był Mularczyk, który po prostopadłym podaniu Ściurkowskiego miał przed sobą już tylko bramkarza Błękitnych i do wyboru mnóstwo wariantów, jak go pokonać. Zdecydował się na lob z kilkunastu metrów, ale piłka dość wyraźnie minęła cel.

Także gospodarze próbowali wykorzystać nadarzającą się okazję i przechylić szalę zwycięstwa w tym meczu na swoją korzyść. Pod bramką gości kilka razy zrobiło się gorąco, jednak miejscowi nie grzeszyli skutecznością, a przynajmniej dwa razy swój zespół z opresji wybawił Kanduła.

Ostatecznie wynik już się nie zmienił, co kibice Orła przyjęli z poczuciem niedosytu. Co prawda remis w wyjazdowym meczu nie jest złym osiągnięciem, ale… nie w starciu o 6 punktów z drużyną, złożoną z 10 młodzieżowców. Poza tym Orzeł był w tym starciu zespołem lepszym – może nie jakoś bardzo wyraźnie, ale jednak lepszym.

Oby niedzielne (godz. 15.00, Stadion Miejski w Wałczu) spotkanie z Gryfem Kamień Pom. potoczyło się według lepszego dla wałeckiego zespołu scenariusza…

tc

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.