Słuchając obrad ostatniej Sesji Rady Miasta Wałcz doszedłem do wniosku, że nie ma możliwości, by w czasie dyskusji radnych nudzić się choćby przez chwilę. Tematów było wiele, ale niewątpliwie trzy wyróżniały się spośród innych.
Podatki od nieruchomości na 2027 rok zostały przyjęte prawie dla wszystkich w takiej wysokości, na jaką pozwala Minister Finansów. „Prawie” robi jednak – jak zawsze – sporą różnicę i jako najsłabszą, czyli wymagającą specjalnej troski, uznano działalność gospodarczą, a więc łagodniej potraktowano przedsiębiorców.
Statystycznie rzecz ujmując, wysokość podatku od nieruchomości rzadko jest jedynym lub choćby tylko najważniejszym czynnikiem, wpływającym na decyzje lokalizacyjne przedsiębiorców. Wpływ ten zależy w dużej mierze od branży oraz skali działalności, co oznacza, że znaczna część biznesmenów nie oczekuje takiego gestu, na jaki zdecydowali się wałeccy radni. Dlatego dopóki podatek od nieruchomości będzie klasycznym i bardzo dobrym przykładem na działanie mechanizmu gospodarki regulowanej, dopóty – moim zdaniem – powinien być ustalany w wysokości, na jaką pozwala polityka fiskalna państwa. Tym bardziej, że wiadomość o kosztach 740 tys. zł, poniesionych na Festiwal Dwóch Jezior, przypomniała mi niepodważalną oczywistość, iż nie ma nic za darmo, a przecież mieszkańcy chcą Festiwalu, chcą też remontu ulic Gdańskiej czy Mickiewicza.
Szczerze mówiąc, to od Rady Miasta bardziej oczekiwałbym protestu w związku z utrzymywaniem przez Ministra Finansów „hamulców”, ograniczających wolny rynek, niż wskazywania uprzywilejowanych grup.
Bardzo ważna była też uchwała, dotycząca Strategii Rozwoju Wałcza. Pisałem o niej już wcześniej na łamach InfoWalcz w tekście pod tytułem „Przyszłość widzę, przyszłość, czyli Wałcz 2033”, a dzisiaj tylko wspomnę, że dyskusja na Sesji ani na jotę nie zmieniła mojego spojrzenia na ten dokument, wyrażonego w przywołanej publikacji.
Ale najciekawiej było, gdy radni wyrażali zgodę na sprzedaż dla WOPR-u (za jeden procent wartości) połowy swojej własności, obejmującej atrakcyjnie położoną działkę nad jeziorem Raduńskim. Były merytoryczne propozycje, by znaleźć dla WOPR-u inne miejsce, czyli aby przyjąć rozwiązanie z jednej strony spełniające oczekiwania WOPR-u, ale z drugiej – lepiej zabezpieczające interesy Miasta, niż proponowane w projekcie uchwały rozwiązanie. Było też wystąpienie mniej merytoryczne, ale za to mocniej chwytające za serce, gdyż powołujące się na odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci i wszystkich korzystających z jezior. Inaczej mówiąc, było o niemożliwej do zastąpienia oraz przecenienia działalności Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wszystko to wydawało mi się zrozumiałe aż do momentu, gdy usłyszałem, że Rada wcale nie ze względu na bezpieczeństwo użytkowników wód i nie z uwagi na cel statutowy działalności WOPR-u, chce mu przekazać pół działki za jeden procent wartości, tylko dlatego, że można tam będzie prowadzić działalność sportową. Sport związany z ratownictwem wodnym to lifesaving, czyli rywalizacja na polu szybkości, wytrzymałości, techniki pływackiej oraz precyzji w posługiwaniu się profesjonalnym sprzętem ratowniczym. Nawiasem mówiąc, oficjalnie zapowiedziano już debiut tej dyscypliny jako sportu olimpijskiego na Igrzyskach w Brisbane w 2032 roku. A zatem już nie tylko COS na Bukowinie będzie przygotowywał olimpijczyków na Igrzyska – drugim takim ośrodkiem może stać się wałecki WOPR.

Pan Marek Pawłowski, jak zawsze w punkt. 👍