Dzisiaj, 22 maja, w Wałeckim Centrum Kultury odbyła się kolejna edycja cyklu „Wolna! Spotkania z kobiecością”. To wydarzenie stworzone z myślą szczególnie o kobietach i ich potrzebie tworzenia, rozmowy oraz spędzania czasu wśród innych kobiet.
– Cykl „Wolna!” powstał w ubiegłym roku jako oddolna inicjatywa odpowiadająca na potrzebę stworzenia w Wałczu przestrzeni do spotkań wokół tematów kobiecych, ale także integracji lokalnej społeczności – opowiada dyrektorka Wałeckiego Centrum Kultury Ewa Janicka-Olejnik. – Chodziło nam o to, żeby stworzyć miejsce, w którym można po prostu pobyć razem, przyjść nawet z dziećmi, wspólnie coś zrobić i odpocząć od codziennego pośpiechu.
W programie wydarzenia znalazły się warsztaty, koncert oraz spotkanie autorskie. Popołudnie rozpoczęły warsztaty śpiewania pieśni toastowych prowadzone przez Witolda Roya Zalewskiego, popularyzatora muzyki tradycyjnej i ludowej. Co ważne, prowadzący przyjechał do Wałcza na wyraźne życzenie zespołu śpiewaczego „Chabry”, działającego przy WCK. Członkowie zespołu wzięli w warsztatach aktywny udział, nie tylko śpiewając, ale też tańcząc niemal już zapomniane tańce ludowe.
Dużym zainteresowaniem cieszyły się także warsztaty tworzenia dzwonków wietrznych prowadzone przez wicedyrektorkę WCK i artystkę plastyczkę Malwinę Babiracką.
Wieczorem z kolei odbyło się cieszące się wysoką frekwencją spotkanie autorskie wokół książki „Wieloryby nie kłamią” połączone z koncertem Limboski Solo Act. Pochodzący z Wałcza artysta, ambasador Wałcza, zawarł w swojej książce również rozdział poświęcony „naszemu” miastu.
W rozmowie z Patrycją Kanią artysta opowiadał m.in. o życia między miejscami i tożsamościami. O emigracji, Berlinie i powrotach do miejsca pochodzenia, które nie przynoszą prostego „powrotu do siebie”, tylko raczej uruchamiają dawną wrażliwość i lęki.
Limboski mówił, że emigracja pomaga lepiej zrozumieć własne korzenie, choć jednocześnie może prowadzić do poczucia „bezdomności” i ciągłego zawieszenia między miejscami. Wskazywał Berlin jako przestrzeń wolności i spotkania kultur, ale też jako element szerszego procesu globalizacji, który wpływa na sposób życia jego pokolenia.
W części poświęconej miastu opisywał swoje powroty jako doświadczenie silnie emocjonalne i niejednoznaczne. Miejsce z dzieciństwa, które – jak przyznał – odwiedza dziś sporadycznie, z jednej strony znika, z drugiej jednak wciąż trwa w pamięci, przywołując młodzieńcze traumy związane z nauczycielką matematyki oraz powracające sny o niezaliczonej chemii.
– Ludzie z mojego pokolenia, którzy mieszkają w dużych miastach, to w 90% są ludzie z takich miast jak Wałcz właśnie, którzy przeprowadzali się 20-30 razy. To pokolenie ma swoją historię, która jest nieopowiedziana – mówił. – Jak się wyjeżdża z takiego miasta w młodym wieku, to potem ono zostaje krainą dzieciństwa, od której się trochę ucieka i trochę zapomina.
– „Wolna!” ma być przede wszystkim kameralnym wydarzeniem budującym relacje i odpowiadającym na realne potrzeby mieszkańców – podkreśla Ewa Janicka-Olejnik. – Nie chcemy tworzyć wielkich imprez na setki osób. Zależy nam na integrowaniu ludzi, którzy chcą razem działać, rozmawiać i spędzać wartościowo czas.
Wydarzenie odbyło się w Ogrodzie Uważności przy Wałeckim Centrum Kultury oraz w sali klubowej WCK.




















Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.