Po 24 latach z Jeziora Zamkowego znika charakterystyczny niebiesko-biały aerator. Dziewięciometrowa konstrukcja od 2002 r. pomagała w przywracaniu biologicznej równowagi miejskiego akwenu. Stelaż jest już zacumowany przy brzegu (w przyszłym tygodniu ma być zdemontowany i zezłomowany). Jego miejsce zajął już znacznie mniejszy aerator zasilany energią słoneczną. Miasto przekonuje, że nowe urządzenie będzie pracowało dłużej i skuteczniej.
Historia wałeckiego aeratora zaczęła się 24 września 2002 r. Ważąca ok. czterech ton konstrukcja o wysokości dziewięciu metrów miała za zadanie natlenianie przydennych warstw jeziora. Aerator pobierał wodę z głębi zbiornika, rozpylał ją nad powierzchnią, a następnie kierował z powrotem w okolice dna.
Pomysł był częścią większego planu ratowania akwenu, który w latach 80. i 90. był w bardzo złym stanie. Wcześniej próbowano stosować inne rozwiązania, m.in. prototypowy aerator „Ekoflox”. Dopiero urządzenie zaprojektowane przez prof. Stanisława Podsiadłowskiego rozpoczęło długofalowy proces rekultywacji jeziora.
Od początku było wiadomo, że konstrukcja nie będzie bezproblemowa. Już po dwóch latach przestał działać mechanizm napędzający urządzenie. Przyczyną był przetarty pasek klinowy. W 2007 roku sytuacja się powtórzyła. Kilka lat później aerator oderwał się od kotew i przez pewien czas znajdował się na brzegu. Koszt jego remontu szacowano wówczas na około 20 tys. zł.
Problemy powracały również później. W 2024 roku urządzenie wprawdzie się obracało, ale jego podwodny mechanizm już nie pracował. W tym samym czasie Jezioro Zamkowe wyraźnie się zmieniło. W 2017 roku jego stan chemiczny oceniano jako poniżej dobrego, a rok później potencjał ekologiczny określano jako słaby. Późniejsze obserwacje i wyniki badań jakości wody na kąpielisku przy ul. Bydgoskiej były już zdecydowanie lepsze.
Czy była to zasługa starego aeratora? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. W Urzędzie Miasta zwrócono nam uwagę, że bez szczegółowych badań nie można przypisać urządzeniu wszystkich zmian zachodzących w jeziorze. Jednocześnie podkreślono, że wcześniejsze badania prowadzone w okresie pracy aeratora wykazywały poprawę niektórych parametrów.
Teraz stara konstrukcja kończy swoją służbę.
– Stary aerator jest przeznaczony do demontażu i zezłomowania. Jego zadanie przejmuje nowe urządzenie, które zamontowano na Jeziorze Zamkowym – mówi Michał Kamiński, zastępca naczelnika Wydziału Planowania, Gospodarki Komunalnej i Środowiska Urzędu Miasta Wałcz.
Powodem nie była jedna awaria, lecz zużycie wielu elementów.
– Uszkodzenia obejmowały kilka istotnych elementów urządzenia. Podczas silnych wiatrów doszło do zerwania blach tworzących wirnik oraz pasków napędowych. Dodatkowo wymiany wymagały metalowe pływaki utrzymujące konstrukcję na wodzie. Konieczne było również zamontowanie amortyzatora kotwicy – wylicza M. Kamiński. Jak dodaje, remont musiałby objąć wirnik, układ napędowy, elementy zapewniające pływalność oraz system kotwiczenia. Dlatego zdecydowano o wymianie całego urządzenia.
Nowy aerator działa na zupełnie innej zasadzie zasilania. Zamiast wiatru wykorzystuje panele fotowoltaiczne i akumulatory. Nie oznacza to jednak, że jest mniej wydajny.
– Uwzględniając rzeczywisty czas pracy, nowy aerator, mimo mniejszych rozmiarów, będzie miał porównywalną, a nawet wyższą wydajność. Stare urządzenie było uzależnione od siły wiatru, dlatego w okresach bezwietrznych nie pracowało. Nowy aerator wykorzystuje energię słoneczną i akumulatory. Dłuższy czas pracy pozwala skutecznie dostarczać tlen do przydennych warstw jeziora – tłumaczy M. Kamiński.
Wydajność maksymalna (liczona przy około 30 obrotach koła pulweryzacyjnego na minutę) aeratora wiatrowego jest większa. Aerator wiatrowy nie osiąga jednak wydajności maksymalnej w rzeczywistych warunkach pracy. Wydajność rzeczywista obu urządzeń będzie porównywalna – dodaje dr inż. Andrzej Osuch, Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, twórca aeratora pulweryzacyjnego.
Sama zasada działania pozostała jednak podobna.
– Najprościej: pobiera wodę z okolic dna, napowietrza ją na powierzchni i odprowadza z powrotem w pobliże dna. W ten sposób dostarcza tlen tam, gdzie go brakuje. Energię do pracy zapewniają panele słoneczne, a akumulatory umożliwiają korzystanie ze zgromadzonej energii również wtedy, gdy nasłonecznienie jest słabsze lub nie ma go wcale – wyjaśnia.
- -Długość przewodów ssawnych dostosowano do jeziora w taki sposób, aby woda pobierana była z hypolimnionu – podkreśla dr A. Osuch.
Nowe urządzenie ma pracować od wiosny do jesieni. Jego koszt to blisko 70 tys. zł netto. Całość została sfinansowana z budżetu miasta. Według magistratu obecnie nie ma programu pozwalającego uzyskać dofinansowanie na tego typu urządzenie.
Czy nowy aerator będzie rzeczywiście skuteczniejszy? Tego nie da się jeszcze rozstrzygnąć. Wiadomo natomiast, że miasto zdecydowało się kontynuować napowietrzanie Jeziora Zamkowego, uznając je za element działań poprawiających warunki tlenowe w jego głębszych warstwach.
Stary aerator znika więc z jeziora po 24 latach. Zostawia po sobie nie tylko charakterystyczny widok, ale też historię licznych awarii, remontów i dyskusji o tym, czy spełnił swoją rolę. Teraz tę samą misję przejmuje jego młodszy, mniejszy i zasilany słońcem następca.


Fot. Niżej Nie Umiem
Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.