Sejmowe głosowanie nad tzw. ustawą łańcuchową, choć miało być politycznym „non-eventem” i okazją do ponadpartyjnej troski o dobrostan zwierząt, okazało się papierkiem lakmusowym wrażliwości poszczególnych posłów. Dzięki obywatelskiej inicjatywie i ponadpartyjnemu wsparciu nowelizacja zakazująca trzymania psów na łańcuchach stała się faktem, choć nie wszyscy parlamentarzyści stanęli po stronie czworonogów.
Kolega, któremu za to dziękuję, przysłał mi link do niezbyt co prawda świeżej, ale niezwykle ważnej dla wielu osób informacji o głosowaniu nad nowelizacją Ustawy o ochronie zwierząt, czyli tzw. ustawą łańcuchową.
Głosowanie odbyło się w końcu września i zakończyło się wynikiem bardzo dla psów pozytywnym, gdyż znowelizowane prawo zakazuje trzymania ich na łańcuchach oraz określa minimalną powierzchnię kojca, w którym można trzymać czworonogi. Intrygujący jest fakt, że do tej pory psy zgodnie z prawem można było trzymać na łańcuchach przez 12 godzin na dobę. Nie trzeba wykładać w Oxfordzie, ani nawet go kończyć, żeby rozumieć, że ten przepis musiał być martwy, gdyż przecież w żaden sensowny sposób nie można go było wyegzekwować. To oznaczało, że wiele psów bezkarnie wegetowało z łańcuchem u szyi przez całe swoje nieszczęsne życie. To już jednak na szczęście przeszłość…
Nowelizacja Ustawy o ochronie zwierząt była projektem obywatelskim, w związku z powyższym zamieszanym w to obywatelom składam z głębi głowy i serca płynące podziękowania. Kieruję je również w stronę tych posłanek i posłów z sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt, kierowanej przez wicemarszałka/kinię Sejmu Dorotę Niedzielę (KO), a także do wszystkich parlamentarzystek i parlamentarzystów, którzy projekt nowelizacji poparli.
I właśnie nad tym chciałbym się pochylić. Nowelizacja miała być bowiem w założeniu projektem ponadpartyjnym, a jego procedowanie miało co najwyżej pokazać, jaki jest stosunek poszczególnych posłów do problemu dobrostanu zwierząt. Z analizy wyniku głosowania wynika jednak, że przeciwko nowelizacji byli in gremio posłowie PiS i Konfederacji, poparli go natomiast bez wyjątku posłowie rządzącej koalicji, w tym oczywiście „nasz” Paweł Suski, znany ze swego zamiłowania do psiaków. Przeciwko spuszczeniu psów z łańcuchów było natomiast 84 posłanek i posłów Prawa i Sprawiedliwości, a za – jedynie 49. Pragnę jednoznacznie podkreślić, że nowelizację poparł prezes PiS Jarosław Kaczyński, co świadczy nie tylko o tym, że jest on miłośnikiem zwierząt (on akurat kotów), ale także o tym, że w Klubie PiS nie obowiązywała dyscyplina głosowania. Gdyby bowiem obowiązywała, to w gronie tych, którzy nowelizacji nie poparli, nie byłoby m.in. Marka Subocza i Małgorzaty Golińskiej. To, że byli przeciwni, jest dla mnie rozczarowujące, gdyż akurat tego i akurat po nich zupełnie się nie spodziewałem. Oczywiście nie kwestionuję niczyjego prawa do posiadania własnych poglądów w żadnej – również w tej – sprawie, ale akurat w niej różnimy się fundamentalnie. Uważam jednak, że wyborcy powinni wiedzieć, co o dobrostanie zwierząt sądzą konkretni posłowie, gdyż mają prawo wyciągnąć z tego własne wnioski. I właśnie po to napisałem ten tekst.
Reduktor, fot. Pixabay

Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.