Idąc aleją Zdobywców Wału Pomorskiego – od wysokości ulicy Miłej, przez Kilińszczaków, aż do ronda Niepodległości – trudno nie zauważyć, jak wiele lokali wystawiono na wynajem lub sprzedaż. Wystarczy przejść zaledwie kilometr główną arterią miasta, by naliczyć 35 pustych obiektów. Co ciekawe, wbrew powszechnym narzekaniom, nie wszyscy uznają to za kryzys.
Z pytaniami o kondycję rynku zwróciliśmy się do Bartosza Ćmiela, współwłaściciela i dyrektora wałeckiego oddziału Freedom Nieruchomości.
– Wałcz dysponuje znaczącym potencjałem powierzchni komercyjnych dostępnych do wynajmu – mówi B. Ćmiel. – Oferta jest szeroka: od lokali handlowych, przez biurowe i usługowe, po gastronomiczne, a także obiekty magazynowe i produkcyjne. Liczba dostępnych powierzchni zmienia się z miesiąca na miesiąc. Wynajmy próbne, sezonowe rezygnacje, optymalizacja kosztów, to wszystko powoduje rotację. Szacunkowo można dziś mówić o 50-70 wolnych lokalach, choć trudno o dokładne dane, bo część ogłoszeń pojawia się tylko na witrynach, bez obecności w internecie.
Jak dodaje nasz rozmówca, podobne wyzwania obserwuje się w całym kraju. Jego zdaniem największą różnicą jest sam model podejścia właścicieli do najmu, bo to od niego zależy zarówno rotacja najemców, jak i faktyczna dostępność lokali. Pytając o źródła trendu, który sprawia, że pustych witryn z roku na rok przybywa, odpowiedź B. Ćmiela była jednoznaczna: rosnąca liczba pustych lokali nie zaczęła się nagle. To proces narastający od 2018-2019 roku, który wyraźnie przyspieszył po wybuchu pandemii.
– Nie oznacza to, że wcześniej wszystkie były zajęte – tłumaczy. – Było ich jednak mniej niż dziś. Mamy e-commerce, które zjada handel stacjonarny, wysokie koszty prowadzenia działalności: od najmu, przez energię i ZUS, po pracowników oraz zmieniającą się strukturę usług. Powstają nowe galerie i parki handlowe, a to również przetasowuje rynek. Trend można zatrzymać albo częściowo odwrócić tylko wtedy, gdy kilka korzystnych czynników zadziała jednocześnie. To nie jest proces, który da się naprawić jedną decyzją.
W Wałczu duża różnorodność panuje również w kwestii cen. Stawki za wynajem lokali komercyjnych wahają się od około 100 zł do nawet 10 tys. zł miesięcznie. Najczęściej spotykane (te z ogłoszeniami w witrynach) kosztują od 800 do 3000 zł miesięcznie. Na ceny wpływają przede wszystkim powierzchnia, dostępność mediów (zwłaszcza ogrzewania), możliwość podłączenia internetu oraz miejsca parkingowe.
– Jedna rzecz pozostaje jednak niezmienna – podkreśla dyrektor Freedom Nieruchomości. – Wiele lokali stoi pustych wyłącznie dlatego, że ich właściciele nie chcą obniżyć czynszu. Niektórzy wolą pozostawić nieruchomość niewynajętą, zamiast zejść ze stawki do poziomu, który pokryłby choć minimalne koszty utrzymania.
Powyższe słowa potwierdza sytuacja Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Wałczu, który posiada 65 lokali usługowych oraz handlowych i… tylko jeden z nich pozostaje pusty. To znaczy niewynajęty. Dlaczego? Ponieważ TBS wyróżnia się przede wszystkim atrakcyjnymi stawkami czynszu. Wynajem lokalu usługowego w TBS-ie to koszt 6,50 zł za metr kwadratowy. W przypadku lokali handlowych obowiązują u nich trzy cenniki, zależne od położenia nieruchomości. Stawki brutto za metr kwadratowy wynoszą: Strefa I (centrum) – 21,79 zł; Strefa II (ulice boczne w pobliżu centrum) – 15,87 zł; Strefa III (peryferia) – 8,00 zł.
– Nie narzekamy, bo nie odnosimy wrażenia, żeby zainteresowanie naszymi lokalami spadało – mówi Grzegorz Paluszkiewicz, kierownik działu technicznego TBS. – Najdłużej czekają na najem przede wszystkim te pomieszczenia, które wymagają remontu lub znajdują się w mniej atrakcyjnych miejscach, na przykład w piwnicach. Generalnie jednak poziom zainteresowania utrzymuje się na podobnym poziomie.
Wałcz miał kiedyś swoje kultowe adresy: „Słodką Dziurkę”, pub „Zamkowy” czy „Gamę”. Dziś ich witryny są puste, ale nie tylko w nich odbija się stan lokalnego rynku. Właściciele, najemcy i całe miasto stoją dziś przed prostym, choć trudnym pytaniem: czy rynek dostosuje się do nowych czasów, czy też będzie czekał, aż ktoś zrobi to za niego? Bo w końcu to nie liczba wolnych lokali zdecyduje o przyszłości handlu w Wałczu, lecz to, czy znajdzie się ktoś, kto odważy się ponownie zapalić w nich światło.
mk













Więcej marketów niech jeszcze otworzą ,