Przejdź do treści

Kiedy większość nie jest większością

Ostatnie doniesienia dotyczące świetlicy w Ostrowcu zdziwiły większość mieszkańców. Liczyliśmy że ponad 260 głosów ma znaczenie. Okazuje się że jednak te niespełna 70 ma większą siłę przebicia. Panie Wójcie, jak to jest? Jak to się dzieje, że większość nie jest

Info Wałcz
Info Wałcz
Aktualizacja: ~4 min czytania 1 komentarzy

Ostatnie doniesienia dotyczące świetlicy w Ostrowcu zdziwiły większość mieszkańców. Liczyliśmy że ponad 260 głosów ma znaczenie. Okazuje się że jednak te niespełna 70 ma większą siłę przebicia. Panie Wójcie, jak to jest? Jak to się dzieje, że większość nie jest większością? Jak to jest, że ulega Pan ostrowieckiej elicie, która nie uczestniczy w żadnych, podkreślam: żadnych przedsięwzięciach lokalnych, a utrudnia działania tym, którzy chcą działać, którzy mają głowy pełne pomysłów i chęci do tego, abyśmy byli sąsiadami, a nie lokatorami? Chyba nigdy nie uzyskam odpowiedzi na to pytanie.

Z jednej strony cieszę się, że urzędnicy szukają alternatywnego rozwiązania tej całej sytuacji, a z drugiej… Ulegają presji mniejszości.. Kto w tej całej sytuacji jest stroną decyzyjną? Większość? Mniejszość? Wpływy? Znajomości? Przykro się na to patrzy z perspektywy mieszkańca jakże urokliwej miejscowości z dużym potencjałem. 

Przyjmijmy, że wiejska świetlica tudzież pawilon rekreacyjny stanie w nowym miejscu znacznie oddalonym od placu rekreacyjno-sportowego. Wszelkie imprezy i festyny do tej pory odbywały się przy „Kurnej Chacie”. Co w przypadku zepsucia się pogody? Organizatorzy, wystawcy i uczestnicy nagle się zrywają i biegną na drugi koniec wioski przenosząc całą imprezę do nowej świetlicy? Wydaje mi się to absurdem. Chociaż sprint ponoć nigdy nikomu jeszcze nie zaszkodził. 

A może by tak przenieść wszystkie elementy placu zabaw w miejsce nowej „świetlicy”, a obecny plac rekreacyjno- sportowy podzielić na działki? Życzę miłych i spokojnych sąsiadów wszystkim tym, którzy żądają ciszy i spokoju. 

Czy nowa lokalizacja świetlicy jest dobrym rozwiązaniem? Czy ważniejsze jest zdanie mniejszości? A może lepiej mieć cokolwiek, gdziekolwiek niż nic? 

„Ostre Babki” na chwilę obecną nie mają możliwości przystąpienia do żadnych programów dla KGW, bo nie mają gdzie ich realizować. Nie ma możliwości zorganizowania bezpiecznych zajęć czy warsztatów dla dzieci, bo obecne miejsce określane mianem świetlicy to totalna ruina, gdzie tynk w łazience spada na głowę. Nikt tego miejsca nie chce wynajmować na imprezy, więc gmina płaci więcej za najem tego pomieszczenia, niż na nim zarabia. Gdzie tu logika?  Wszelkie lokalne inicjatywy mogą odbywać się tylko w sezonie letnim i w zależności od pogody. Nadmienię tylko, że dzięki tym sprzeciwom w tym roku w naszej wsi nie odbył się zimowy piknik WOŚP. Dlaczego? Bo odechciewa się czegokolwiek. Bo są tu ludzie, którzy chcą robić coś fajnego, coś dobrego, coś dla innych, nie żądając niczego w zamian. A jednak komuś to nie odpowiada. Komuś, kto nie umie bronić swojego zdania, kiedy odzywają się media. Komuś, kto biegnie na skargę, że brzydko o nim napisano. Komuś, kto się nie schylił, żeby podnieść papier z ziemi, aby było czyściej na wsi. 

Poza tym, jak to jest, że w nowej lokalizacji świetlica może stanąć w odległości kilku metrów od domów, a przy „Kurnej Chacie” nie może mimo że odległość to kilkanaście metrów? Ktoś zapytał o zdanie mieszkańców, którzy będą face to face z nową świetlicą w nowej lokalizacji? Nikt!

Sytuacja eskaluje, czas podjęcia jakiegokolwiek budowlanego przedsięwzięcia się wydłuża, decyzyjność – nie wiadomo po której leży stronie, możliwości przelatują przez palce, a na wiosce słychać: „tu się nic nie dzieje”. Pytanie komu zależy na tym, żeby się tu nic nie działo.

Tak to jest, że jeszcze się nie urodził taki, co to wszystkim dogodzi, ale obecna sytuacja wydaje się absurdalna.

Nie ma we mnie zgody na kumoterstwo, nie ma we mnie zgody na to, że mniejszość jest większością, nie ma we mnie zgody na to, że ktoś jest ważny, a ktoś inny ważniejszy, nie ma we mnie zgody na to, że ktoś ma w czymś interes kosztem innych. I nie ma we mnie zgody na rozgrywki polityczne w takiej sytuacji. .Jest we mnie zgoda na dobro lokalnej społeczności… A co w tej sytuacji jest dobrem? 

Mieszkanka Ostrowca (dane do wiadomości redakcji).

List mieszkanki Ostrowca odnosi się do tej informacji:

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

1 response to “Kiedy większość nie jest większością”

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.