Przejdź do treści

Dzieci szturmowały bunkry, dorośli wrócili do czasów harcerstwa

Gdyby ktoś w sobotnie popołudnie zajrzał do Skansenu Grupy Warownej Cegielnia bez znajomości programu wydarzenia, mógłby pomyśleć, że trwa tam jakieś szkolenie młodych rekrutów… Na dawnych terenach fortyfikacyjnych maluchy ćwiczyły m.in. kamuflaż, próbowały rozpalać ogień w warunkach terenowych albo przeczesywali

Marcin Koniecko
Marcin Koniecko
Aktualizacja: ~2 min czytania 0 komentarzy

Gdyby ktoś w sobotnie popołudnie zajrzał do Skansenu Grupy Warownej Cegielnia bez znajomości programu wydarzenia, mógłby pomyśleć, że trwa tam jakieś szkolenie młodych rekrutów… Na dawnych terenach fortyfikacyjnych maluchy ćwiczyły m.in. kamuflaż, próbowały rozpalać ogień w warunkach terenowych albo przeczesywali teren wykrywaczami metali.

Organizatorzy pierwszego „Poligonu Przygód” postawili na manewry terenowe przede wszystkim dla najmłodszych (ale dorośli też się nieźle bawili). Dzieci mogły wcielić się w role zwiadowców, saperów, łącznościowców czy survivalowców, co oznaczało w praktyce kilka godzin aktywności, nauki i emocji.

Wśród najmłodszych sporym zainteresowaniem cieszył się dmuchany tor przeszkód. Kilka kroków dalej swoje stanowisko rozlokowali żołnierze 100 Batalionu Łączności. Uczestnicy uczyli się tam zasad udzielania pierwszej pomocy, oglądali współczesne wyposażenie wojskowe i poznawali tajniki maskowania. Młodzi adepci wojskowego rzemiosła sprawdzali także możliwości wykrywaczy metali podczas zajęć małego sapera, budowali kartonowe modele samolotów oraz poznawali podstawy łączności. Najbardziej terenowy charakter miała jednak strefa survivalowa przygotowana przez Camp Formoza. Tam uczestnicy (m.in. mocna reprezentacja naszej redakcji) mogli przekonać się, jak wygląda walka nie z przeciwnikiem, lecz z warunkami. Frajdą było rozpalanie ognia przy pomocy krzesiwa (zdarliśmy sobie przy tym palce) i przygotowywanie podpłomyków na ognisku (pyszne były!). Natomiast w strefie laserowego paintballa uczestnicy prowadzili bezkrwawe starcia, sprawdzając refleks i celność.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni, że mimo pogody (upału – dop. aut.), frekwencja dopisała – mówi Justyna Kopińska, kierownik skansenu. – Chcieliśmy zorganizować dla dzieci rozpoczęcie lata trochę w innym stylu, bardziej militarnym i survivalowym, dlatego przygotowaliśmy tak zróżnicowane atrakcje. To pierwsza impreza w takiej formule, ale myślę, że warto ją powtórzyć.

Wygląda więc na to, że pierwsza kampania zakończyła się zwycięstwem. A skoro tak, trudno wyobrazić sobie, by dowództwo skansenu nie wydało rozkazu przygotowania kolejnej odsłony tej nietypowej misji.

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.