Przejdź do treści

Dwie działki, 99 procent bonifikaty i burzliwa dyskusja o WOPR-ze

Sprzedaż połowy udziałów w dwóch miejskich działkach przy placu Polskim z 99-procentową bonifikatą wywołała najdłuższą i najbardziej emocjonalną dyskusję podczas wrześniowej sesji Rady Miasta Wałcz. Radni spierali się również o wiarygodność strategii rozwoju miasta oraz sposób podnoszenia podatków od nieruchomości.

Marcin Koniecko
Marcin Koniecko
Aktualizacja: ~13 min czytania 2 komentarzy

Sprzedaż połowy udziałów w dwóch miejskich działkach przy placu Polskim z 99-procentową bonifikatą wywołała najdłuższą i najbardziej emocjonalną dyskusję podczas wrześniowej sesji Rady Miasta Wałcz. Radni spierali się również o wiarygodność strategii rozwoju miasta oraz sposób podnoszenia podatków od nieruchomości. Wszystkie trzy uchwały zostały ostatecznie przyjęte.

W obradach uczestniczyło 19 z 21 radnych. Brakowało Magdaleny Świątkowskiej i Wiktora Kwaśniewskiego. Na początku sesji przedstawiono skład Miejskiej Rady Seniorów, której przewodniczącą została Irena Prus. Rada przyjęła również sprawozdanie Komisji Rewizyjnej z kontroli zamówień publicznych. Jak poinformowała komisja, sprawdzono 20 postępowań i nie stwierdzono uchybień, poza drobnym brakiem dotyczącym publikacji informacji o wykonawcy, który został uzupełniony. Bogusława Towalewska oceniła jednak, że przedstawione sprawozdanie było zbyt ogólne. Magdalena Terefenko zapewniła, że kontrola została przeprowadzona szczegółowo, a informacje o sprawdzonych postępowaniach znalazły się w materiałach komisji.

Wyższe podatki od 2027 roku i spór o stawki dla przedsiębiorców

Od 1 stycznia 2027 roku wzrosną stawki podatku od nieruchomości. Za uchwałą głosowało 13 radnych, przeciw było sześciu. Według wyliczeń urzędu nowe stawki mają przynieść budżetowi Wałcza około 1 mln 627 tys. zł więcej niż obowiązujące obecnie. Gdyby rada zastosowała wszystkie dopuszczalne stawki maksymalne, wzrost wpływów wyniósłby około 2 mln 590 tys. zł. Różnica to zatem blisko 964 tys. zł.

Podatek od budynków mieszkalnych wzrośnie do 1,29 zł za metr kwadratowy powierzchni użytkowej. W przypadku budynków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej stawka wyniesie 34 zł za metr kwadratowy, natomiast dla stacji paliw, banków i instytucji finansowych – 36,49 zł. Podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych zapłacą 7,47 zł, a właściciele pozostałych budynków – 12,33 zł za metr kwadratowy.

Stawka od gruntów związanych z działalnością gospodarczą wyniesie 1,49 zł za metr kwadratowy, a od gruntów pozostałych 80 groszy. Podatek od budowli pozostanie na poziomie 2 procent ich wartości.

Urząd przedstawił również przykładowe skutki podwyżki. Właściciel 60-metrowego mieszkania z udziałem w gruncie zapłaci w ciągu roku o 3 zł więcej. W przypadku domu o powierzchni 140 metrów kwadratowych położonego na działce liczącej 805 metrów podatek wzrośnie o 32 zł rocznie. Przedsiębiorca posiadający 100-metrowy budynek na trzyarowej działce zapłaci o 337 zł więcej, natomiast w przedstawionym przez urząd przykładzie dużego przedsiębiorstwa, dysponującego budynkiem o powierzchni ponad 1,3 tys. metrów oraz gruntami o powierzchni ponad 16,5 hektara, roczna podwyżka wyniesie 12,5 tys. zł.

Bogusława Towalewska przekonywała, że miasto nie powinno różnicować właścicieli nieruchomości i przedsiębiorców oraz że brak podniesienia części stawek do maksymalnego poziomu oznacza utratę ponad miliona złotych potencjalnych dochodów.

– Koszty i potrzeby miasta są bardzo duże. Koszt Festiwalu Dwóch Jezior to 740 tysięcy złotych. Środki są potrzebne także na trwałą infrastrukturę, dlatego oddawanie tak lekką ręką takich pieniędzy jest niewłaściwe – argumentowała. – Podatek od nieruchomości stanowi niewielką część kosztów działalności gospodarczej, a trudności lokalnego handlu wynikają głównie z rozwoju sprzedaży internetowej, braku następców i dużej liczby marketów. Zwróciła też uwagę, że niższa stawka obejmuje nie tylko niewielkie sklepy, lecz także duże sieci handlowe.

– Kolejne obciążenia mogą przyspieszyć zamykanie drobnych, często rodzinnych firm – ripostował Krzysztof Kałamoniak. – Jeżeli będziemy podwyższać maksymalnie i dociskać tych, którzy prowadzą działalność gospodarczą, również oni będą się zamykać.

Magdalena Terefenko podkreśliła, że proponowany wzrost wynosi 10 procent w przypadku przedsiębiorców i 3,5 procent w pozostałych kategoriach, a miasto stopniowo zmierza w kierunku stawek maksymalnych.

Zdzisław Ryder wskazywał natomiast, że podmioty prowadzące działalność leczniczą płacą stawki maksymalne, mimo że także są przedsiębiorcami. Zwrócił ponadto uwagę, że część dodatkowych dochodów może później zostać uszczuplona przez umorzenia podatków miejskim podmiotom.

Strategia dobra literacko, ale czy realna?

Dużo zastrzeżeń wywołała Strategia Rozwoju Gminy Miejskiej Wałcz na lata 2026-2033. Dokument został przyjęty 15 głosami za, przy dwóch przeciwnych i dwóch wstrzymujących się.

Zdzisław Ryder ocenił, że część założeń finansowych jest już nieaktualna, a przy obecnych cenach miasto nie będzie w stanie zrealizować wszystkich zapisanych zamierzeń. Jako przykład wskazał inwestycje drogowe oraz modernizację obiektów sportowych, które wymagają dużego wkładu własnego.

– Ta strategia już dzisiaj jest nieaktualna. Założenia dotyczące finansowania poszczególnych zadań są nierealistyczne. Nie prowadzi ona do dynamicznego rozwoju naszego miasta – stwierdził.

Andrzej Subocz zwrócił uwagę na błędną informację dotyczącą oddziałów 107 Szpitala Wojskowego. W strategii wymieniono oddziały neurologiczny i zakaźny, których placówka obecnie nie posiada. Zdaniem radnego taki błąd podaje w wątpliwość rzetelność przygotowania całego dokumentu.

Bogusława Towalewska podkreślała, że strategię przygotowano na podstawie dokumentów krajowych i wojewódzkich opracowanych jeszcze przed pandemią, wojną w Ukrainie i kryzysem energetycznym. Przyznała jednocześnie, że dokument dobrze opisuje problemy Wałcza.

– Strategia jest bardzo dobrze napisana literacko, naprawdę świetnie się ją czyta, bo obietnice też dobrze się czyta. Problemy Wałcza zostały uchwycone i nazwane, ale nie bardzo wiadomo, jak burmistrz chce zdefiniować nasze miasto. Nie czuję w tym dokumencie wizji – mówiła. – Strategia powinna szerzej uwzględniać znaczenie instytucji niezależnych od miasta, między innymi wojska, szpitala wojskowego, uczelni, powiatu i gminy wiejskiej.

– Strategia nie jest planem – zwrócił uwagę Paweł Łakomy. – To wytyczenie kierunków działania i wskazanie szans dla samorządu. Nie należy przywiązywać się do każdego konkretnego zapisu, tylko obserwować sytuację i na bieżąco dokument aktualizować.

Zastępczyni burmistrza Hanna Szynkaruk-Szpynda zapewniła, że strategia będzie poddawana ewaluacji co dwa lata i dostosowywana do aktualnej sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej.

Połowa udziałów w dwóch działkach dla WOPR-u

Najwięcej emocji wzbudziła uchwała dotycząca nieruchomości przy Placu Polskim, gdzie działa wałecki WOPR. Rada zgodziła się na bezprzetargową sprzedaż Wodnemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu Województwa Zachodniopomorskiego połowy udziałów w dwóch działkach. Zastosowana ma zostać 99-procentowa bonifikata. Miasto pozostanie właścicielem drugiej połowy udziałów.

Za uchwałą głosowało 12 radnych, przeciw było pięciu, a dwóch wstrzymało się od głosu.

Z uzasadnienia uchwały wynika, że WOPR zamierza wybudować hangar służący do przechowywania sprzętu wykorzystywanego podczas akcji ratowniczych, klęsk żywiołowych, powodzi i zdarzeń związanych ze skażeniem wód. Uzyskanie udziału w prawie własności ma umożliwić stowarzyszeniu ubieganie się o środki zewnętrzne.

– Dziwię się, że miasto tak lekką ręką chce sprzedać ten teren. Podmiot może ubiegać się o środki, jeśli miasto odda mu go w użyczenie. To rozwiązanie wystarczające i bezpieczniejsze dla właściciela – przekonywał Z. Ryder.

Najwięcej wątpliwości zgłosiła B. Towalewska. Radna argumentowała, że chodzi o wyjątkowo atrakcyjne miejsce, dla którego miasto nie przedstawiło dotąd całościowej koncepcji zagospodarowania. Podkreślała również, że nie nastąpi fizyczny podział działek. WOPR i miasto staną się współwłaścicielami całych nieruchomości.

– Szczodrobliwość miasta idzie za daleko. To zwykłe stowarzyszenie, w którym mogą zmienić się władze, statut i plany. Po dziesięciu latach udziały mogą zostać sprzedane, a my nie wiemy, kto w przyszłości będzie chciał nimi dysponować – mówiła.

Zdecydowanie za uchwałą opowiedział się Piotr Filipiak, który szeroko przedstawił działalność wałeckiego WOPR-u. Mówił o zabezpieczaniu kąpielisk i imprez, szkoleniu ratowników, działaniach profilaktycznych oraz udziale w akcjach ratowniczych.

– Skuteczność akcji zależy od szybkości działania, a szybkość od odpowiedniego umiejscowienia jednostki. W tej stanicy wykonano wiele społecznej pracy. Powstał tam obiekt służący szkoleniom, profilaktyce i bezpieczeństwu mieszkańców. Istniejący drewniany hangar jest w bardzo złym stanie, podczas gdy przechowywany w nim sprzęt ma wartość setek tysięcy złotych – podkreślał. – Po wichurze na promenadzie karetka nie mogła dotrzeć do rannej kobiety, ratownicy WOPR przetransportowali ją drogą wodną do miejsca, do którego karetka mogła już dotrzeć.

Burmistrz Maciej Żebrowski wyjaśniał, że wojewoda uzależnia przyznanie środków na budowę hangaru od posiadania przez WOPR prawa własności do gruntu. Użyczenie nie miałoby zatem wystarczyć. Zapewnił, że obiekt ma służyć wyłącznie przechowywaniu sprzętu związanego z ratownictwem, ochroną ludności i obroną cywilną.

– Staraliśmy się znaleźć inną formę, aby miasto pozostało właścicielem gruntu w stu procentach – zwrócił uwagę. – Wojewoda wypowiedział się jednak jasno: dotacja jest dla WOPR-u, a jej warunkiem jest posiadanie własności. Miasto zachowuje połowę udziałów, więc bez naszej zgody nie będzie można tam zrobić niczego innego.

Burmistrz zapowiedział również wpisanie do aktu notarialnego prawa pierwokupu na rzecz miasta. Jak tłumaczył, przeprowadzka sprzętu do nowego hangaru pozwoli uwolnić zajmowany obecnie przez WOPR teren po drugiej stronie tawerny.

Radca prawny urzędu potwierdził, że zastosowanie bonifikaty jest możliwe, ponieważ WOPR ma w dokumentach rejestrowych wpisaną działalność sportową. Wyjaśnił też, że prawo pierwokupu może zostać ujawnione w księdze wieczystej i nie będzie ograniczone do dziesięciu lat. Jeżeli WOPR zechce sprzedać swoje udziały, gmina będzie mogła nabyć je za cenę zaoferowaną przez innego kupującego.

– Uchwała nie dotyczy sprzedaży wydzielonego fragmentu terenu, lecz udziałów w całych nieruchomościach – mówiła Ewa Franaszek. – Bez zgody współwłaściciela nie będzie można niczego tam zrobić. Obowiązuje także miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Nie jest więc tak, że bez kontroli miasta będzie można zmienić charakter tego miejsca.

– Radna Towalewska mówi o wyjątkowo urokliwym miejsce. Miejsce po Widoku też było urokliwe, a poszło. Mam wrażenie, że państwo mają tendencję do pozbywania się pieniędzy – irytował się Andrzej Ksepko. – Widełki – 20 milionów poszło. Ulica Wileńska – ponad pół miliona poszło. Nie wspomnę o Domu Wędkarza, gdzie również straciliśmy około miliona. Teraz mamy szansę, żeby coś powstało za pieniądze zewnętrzne, i znowu pojawia się problem. Pieniądze mamy oddać? Każda złotówka z zewnątrz, która trafia do Wałcza w postaci inwestycji, jest korzyścią.

Strategia rewitalizacji, droga przez Morzyce i plan miejscowy

Radni przyjęli również zasady powołania Komitetu Rewitalizacji. Po autopoprawce w jego składzie znajdzie się po jednym przedstawicielu podmiotów prowadzących lub zamierzających prowadzić na obszarze rewitalizacji działalność gospodarczą oraz działalność społeczną. Uchwałę przyjęto 15 głosami za, przy dwóch przeciwnych i dwóch wstrzymujących się.

Jednogłośnie przedłużono ulicę Morzyce od pętli autobusowej w rejonie Morzycówki do przejazdu kolejowego. Nadanie temu odcinkowi statusu drogi gminnej ma zapobiec likwidacji przejazdu przez PKP.

Rada jednogłośnie przyjęła też miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla wschodniej części rejonu ulic Budowlanych, Strefowej i Południowej. Zmiany w budżecie miasta oraz Wieloletniej Prognozie Finansowej przyjęto 16 głosami za, przy dwóch przeciwnych i jednym wstrzymującym się.

O komunikacji miejskiej, porządku i Festiwalu Dwóch Jezior

W wolnych głosach radni zgłaszali między innymi problem nieporządku przy ulicy Jana XXIII, potrzebę zamontowania lustra na skrzyżowaniu ulic Żabiej i Smolnej, przepełnione kontenery na odzież oraz brak dogodnego połączenia autobusowego ze szpitala około godziny 11-12.

Burmistrz zapowiedział remont chodnika przy ulicy Jana XXIII w przyszłym roku i poinformował, że wniosek dotyczący lustra został przekazany odpowiednim służbom. Odnosząc się do komunikacji, zaznaczył, że rozkład może być zmieniany w odpowiedzi na potrzeby większej grupy pasażerów.

– Zakład Komunikacji Miejskiej nie jest darmową taksówką dla indywidualnych mieszkańców. Kursy muszą odpowiadać na potrzebę grupy mieszkańców, a nie jednej czy dwóch osób – powiedział.

Końcówka sesji przyniosła kolejny ostry spór między Bogusławą Towalewską a Maciejem Żebrowskim. Radna pytała o zasady udziału Stowarzyszenia Młodzi Wałcza w Festiwalu Dwóch Jezior oraz finansowania panelu „Wałcz Warto Rozmawiać”. Jak mówiła, za występ jednego z panelistów Wałeckie Centrum Kultury zapłaciło 6150 zł, a pozostałe koszty miał pokryć sponsor.

– Każde stowarzyszenie w naszym mieście, aby pozyskać środki, musi wziąć udział w konkursie. Tymczasem za publiczne pieniądze promuje się stowarzyszenie, którego członkiem jest burmistrz i jego zastępca – mówiła. – Takie jest moje odczucie. Na jakiej zasadzie Młodzi Wałcza mogli promować się przed tak liczną publicznością i czy podobną możliwość miały inne stowarzyszenia? WCK posługuje się hasłem „Kulturastyka”. Żeby go używać, warto jednak znać zasady precedencji, a prowadzący spotkanie nie powinien występować w ciemnych okularach. Wątpliwości budzi też kultura estetyczna. Idąc w stronę amfiteatru, widzimy długi blaszany płot, toaletę ustawioną w bardzo widocznym miejscu i budę z żywnością. Do pięknej, zielonej promenady pasuje to jak pięść do nosa. To jest paździerz, a nie „Kulturastyka”.

Burmistrz odpowiedział, że nie ukrywa swojego związku ze Stowarzyszeniem Młodzi Wałcza i jest dumny z jego działalności.

– Jestem członkiem i założycielem Stowarzyszenia Młodzi Wałcza, czego absolutnie się nie wstydzę. To stowarzyszenie robi bardzo dużo dla naszego miasta i stara się pozyskiwać środki, aby w Wałczu działo się więcej. Młodzi Wałcza są jednym z pomysłodawców cyklu „Wałcz Warto Rozmawiać”. Co roku przygotowują stoisko, rozdają kawę albo lemoniadę i nie biorą za to żadnych pieniędzy. Po prostu obsługują wydarzenie – ripostował Maciej Żebrowski. – Na tym polega Festiwal Dwóch Jezior, że różne stowarzyszenia organizują różne wydarzenia. Dzięki temu promują siebie i nasze miasto, a mieszkańcy oraz turyści mogą korzystać z tej oferty. Tak, część środków wydatkowało WCK z budżetu festiwalu, ale znaczną część kosztów pokryli również sponsorzy. Nie widzę niczego niewłaściwego w umieszczaniu banerów organizacji przy wydarzeniach, których są pomysłodawcami lub współorganizatorami.

Maciej Żebrowski zarzucił radnej, że od lat atakuje miejską instytucję kultury.

– Przykro mi, że od tylu lat próbuje pani nękać WCK i walczyć z wałecką kulturą, nie korzystając przy tym z jej oferty. Mieszkańcy i osoby przyjeżdżające z zewnątrz doceniają Festiwal Dwóch Jezior, to, co dzieje się w WCK, sposób zarządzania instytucją oraz przygotowywaną przez nią ofertę – stwierdził. – WCK nie może ingerować w to, że prywatna osoba prowadziła spotkanie w ciemnych okularach. W mojej ocenie także może to budzić kontrowersje, ale nie jesteśmy organem, który może o tym decydować. Jeśli natomiast chodzi o toaletę, uważam, że jest nowoczesna, potrzebna i dobrze wkomponowuje się w przestrzeń publiczną. Mieszkańcy o nią apelowali i dziś z niej korzystają.

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

2 responses to “Dwie działki, 99 procent bonifikaty i burzliwa dyskusja o WOPR-ze”

  1. Mam wrażenie, że nie chodzi tu o dobro WOPR i nasze jako takie. Proszę zwrócić uwagę, że mamy już hangar na plaży przy ul. Bydgoskiej. Hangar wybudowany za publiczne pieniądze. Z ów budowli korzysta tylko i wyłącznie burmistrz i vice – burmistrz ( szkolą swoje dzieci i trzymają tam sprzęt żeglarski). Ponadto kilka miesięcy temu za publiczne pieniądze miasto zakupiło motorówkę (120tyś zł !!!!! ). Motorówką pływa tylko vice. Podobno motorówkę widziano nawet na regatach w Chojnicach.
    Wyraźnie widać, że ktoś jest zainteresowany działkami nad jeziorem użytkowanymi przez WOPR, a wszystko to pod przykrywką bezpieczeństwa na wodzie.

  2. Bardzo mnie zaniepokoiła ta sytuacja i postanowiłam zweryfikować informacje, które każdy może szybko zweryfikować. Zajrzałam na strony rkż i mosir, tam są zdjęcia tych motorówek i widać, że to są dwie różne motorówki i mają różne numery. Po co tak kłamać?

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.