Przejdź do treści

Diabelski młyn Orła

Takiej huśtawki emocji, jaką swoim kibicom fundują w tym sezonie piłkarze wałeckiego Orła, nie znajdzie się chyba w żadnym wesołym miasteczku na świecie. Po niespodziewanym zwycięstwie tydzień temu z rezerwami Błękitnych Stargard nasi czwartoligowcy równie niespodziewanie przegrali z Gryfem w

Tomasz Chruścicki
Tomasz Chruścicki
Aktualizacja: ~4 min czytania 0 komentarzy

Spis treści

Przejdź do interesującej sekcji


Takiej huśtawki emocji, jaką swoim kibicom fundują w tym sezonie piłkarze wałeckiego Orła, nie znajdzie się chyba w żadnym wesołym miasteczku na świecie. Po niespodziewanym zwycięstwie tydzień temu z rezerwami Błękitnych Stargard nasi czwartoligowcy równie niespodziewanie przegrali z Gryfem w Kamieniu Pomorskim. W Klasie A Wspólni Różewo nie zwalniają tempa. Tym razem pod naporem lidera padła ostatnia drużyna w tabeli.

4. liga

W podręcznym zestawie farmakologicznym każdego kibica wałeckiego czwartoligowca obowiązkowo powinny znajdować się leki na poprawę nastroju – bez takiego wspomagania huśtawka emocji po kolejnych wpadkach Orła może doprowadzić nawet najodporniejszych fanów Orła do silnego rozstroju nerwowego. W sobotę 15 listopada podopieczni Dariusza Pilipa pojechali do sąsiadującego z nimi w tabeli Gryfa Kamień Pomorski przynajmniej po remis, a wrócili z porażką, którą trudno racjonalnie wytłumaczyć. Owszem, z podstawowej jedenastki w zwycięskim meczu poprzedniej kolejki z rezerwami Błękitnych Stargard w Kamieniu zabrakło kontuzjowanego Adriana Kijewskiego, a obowiązki zawodowe zatrzymały w Wałczu Vincenzo Riccio, ale ludzie, których miał do dyspozycji Dariusz Pilip, powinni bez większych problemów poradzić sobie z beniaminkiem. Oczywiście pod warunkiem, że z Gryfem zagraliby na podobnym poziomie, jak z Błękitnymi.

Stało się jednak inaczej. Kłopoty Orła zaczęły się już 3. minucie sobotniego meczu. Jeden z pierwszych ataków gospodarzy okazał się skuteczny, a przyjezdnym aż do końca pierwszej połowy nie udało się doprowadzić do wyrównania. Stało się to dopiero kilka minut po zmianie stron w 51. minucie, a autorem trafienia dla wałeckiego zespołu był jego kapitan Marek Hermanowicz. Przy okazji pytanie za sto punktów: czy ktoś potrafi sobie wyobrazić, jak będzie wyglądał Orzeł po tym, kiedy popularny Herman postanowi zawiesić buty na kołku? Nie sądzimy, by ktokolwiek obstawił, że będzie progres, ale fakty są takie, że M. Hermanowiczowi któregoś dnia znudzi się bieganie po boisku z ciężkim brzemieniem odpowiedzialności za zespół. W tym momencie nie pozostaje nic innego jak wznosić modły za to, by ten dzień nadszedł jak najpóźniej, jednak… kiedyś taki dzień nadejdzie!

Wracając do sobotniego meczu – gdyby Orzeł zdołał utrzymać remis do końcowego gwizdka sędziego, to jego kibice może i z ciężkim sercem, ale zaakceptowaliby wynik z Kamienia. To się jednak nie udało. W 82. minucie miejscowi po raz drugi pokonali Franciszka Kandułę, a gościom zabrakło już czasu i pomysłu, by w końcówce meczu doprowadzić do wyrównania.

Po przedostatniej kolejce w rundzie jesiennej Orzeł spadł na przedostatnie miejsce w tabeli i groźba degradacji znów stała się bardziej realna. Oczywiście można się pocieszać, że do rozegrania został jeszcze jeden mecz w tej rundzie na swoim stadionie z niemal równie słabo (ale jednak troszkę lepiej…) jak Orzeł punktującą Gavią Choszczno, jednak trzeba pamiętać o tym, że Gavia w sobotę potrafiła wygrać z Darłovią, z którą Orzeł miesiąc temu przegrał. Wszystko zależy od tego, jaką wersję wałeckiej drużyny zobaczymy w ostatnią sobotę ligowej jesieni…

Klasa A

Generalnie również niezbyt udana dla zespołów z naszego powiatu była przedostatnia kolejka ligowej jesieni w VIII grupie zachodniopomorskiej Klasy A. Wyjątkiem od tej reguły byli Wspólni Różewo. Lider tabeli podejmował w sobotę na swoim obiekcie zamykający stawkę Świt Barnimie i każdy inny wynik, niż wysoka wygrana różewian, byłby wielką niespodzianką. Gospodarze stanęli na wysokości zadania, pokonując outsidera 6-0, a szerokim echem wśród kibiców odbił się gol z rzutu karnego, strzelony w 88. minucie przez prezesa Wspólnych Tomasza Owczarka, który wspomógł swoich kolegów na boisku. Dwie bramki zdobył biegający w poprzednim sezonie po 4-ligowych obiektach Jakub Kraszkiewicz, a strzelecki dorobek różewian w tym meczu uzupełnili Jakub Ostrowski, Karol Dudziński i Szymon Kądej.

Czwarty mecz z rzędu przegrała natomiast rewelacja pierwszej części rundy jesiennej Jedność Tuczno. Tucznianie nie sprostali u siebie ligowemu średniakowi Inie Stradzewo i przed ostatnią kolejką zajmują szóste miejsce w tabeli, tracąc do lidera z Różewa już 8 punktów.

Po wyraźnej porażce u siebie z wiceliderem Koroną Raduń 0-4, na 10. miejsce w tabeli spadł KS Dzikowo. Jedenastą lokatę zajmuje Santos Kłębowiec, który przegrał na wyjeździe 0-2 z Drzewiarzem Świerczyna. Cenny punkt z wyżej notowaną Iną Stradzewo po domowym remisie 1-1 zdobył Grom Szwecja, który wdrapał się na 12. miejsce. Przedostatni (13.) jest natomiast Sad Chwiram, który wyraźnie przegrał 5-2 „w delegacji” z Iskrą Pomień.

tc, fot. Gryf Kamień Pomorski

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.