Czasy mało przyjaznych muzeów, w których nie wolno było niczego dotykać, głośniej rozmawiać, a najlepiej w ogóle się nie odzywać, na szczęście dawno odeszły do lamusa. Dziś muzeum może być nie tylko skarbcem eksponatów, ale też miejscem spotkań, dialogu, nowoczesnych technologii i edukacji. W zupełnie innej lidze gra jednak Muzeum Ziemi Wałeckiej – instytucja, która wytworzyła atmosferę tak naturalną i serdeczną, że odwiedzający czują się tam jak u siebie. Wokół placówki powstała kilkudziesięcioosobowa grupa ludzi gotowych angażować się w nawet najbardziej szalone pomysły. – Czasami patrzą na nas jak na zielone koty, ale zawsze mówią: „da się zrobić”. I za to dzisiaj z całego serca dziękujemy – mówiła dyrektorka muzeum Marlena Jakubczyk-Kurkiewicz, podsumowując ubiegły rok w Muzeum Ziemi Wałeckiej.
Dzisiaj, 27 lutego, w sali COS OPO na dorocznym podsumowaniu zgromadzili się samorządowcy, przedstawiciele służb mundurowych, instytucji miejskich, duchowieństwa, rekonstruktorzy, społecznicy, darczyńcy i przyjaciele muzeum. Wszyscy ci, którzy w 2025 roku wspierali jego działania.
– To już drugi albo trzeci raz, kiedy cieszymy się, że są z nami nowe osoby, które chcą współpracować. To dla nas ogromna radość, bo pokazuje, że ta energia się udziela – rozpoczęła spotkanie dyrektorka. – Miniony rok był dla nas czasem ogromnych wyzwań. Z powodu remontu budynku placówka była zamknięta dla zwiedzających przez 297 dni. Co ważne, muzeum było zamknięte dla gości, ale nie dla nas. My tam byliśmy cały czas.
W ramach prac osuszono piwnice, które od pięciu lat były wyłączone z użytkowania, wymieniono dwie połacie dachu, 41 okien, setki metrów instalacji elektrycznej i grzewczej oraz ocieplono strop.
– Kto bywał u nas zimą, ten wie, że muzealnik w naturalnym środowisku występował w kilku swetrach. Dziś możemy powiedzieć, że mamy luksus: jest po prostu ciepło – żartowała dyrektorka.
Choć drzwi głównej siedziby przez większą część roku pozostawały zamknięte, muzeum nie zwolniło tempa. Zorganizowano 16 wydarzeń plenerowych, w tym rajd rowerowy, dwa rajdy piesze, spacer historyczny, wakacyjną wyprawę „ogórkiem” i widowisko historyczne z udziałem ponad 100 rekonstruktorów. Zebrano 100 kg czekoladowych jajek podczas wielkanocnej zabawy, zapalono 260 zniczy, nazwano jeden skwer. Pozyskano i opracowano 338 eksponatów, 1857 plików cyfrowych, 45 godzin nagrań. Powstało pięć filmów dokumentalnych, zorganizowano 57 lekcji muzealnych dla 667 uczniów. Łącznie z oferty muzeum skorzystało 19 805 osób – 4555 odwiedziło muzeum, a ponad 15 tysięcy skansen fortyfikacyjny Grupa Warowna Cegielnia.
– Wszystko to zamknęliśmy w budżecie 2 miliony 371 tysięcy 601 złotych i 9 groszy. Co do grosza – podkreśliła dyrektorka.
Jednym z najważniejszych wydarzeń roku było otwarcie stałej wystawy „DNA Wałcza”, poświęconej powojennej historii miasta i jego mieszkańców. Ekspozycja opowiada o ludziach, którzy po 1945 roku przybyli do Wałcza z różnych stron: z Kresów, Syberii, centralnej Polski, z frontów II wojny światowej, w ramach akcji „Wisła”.
– To wystawa o ludziach i o przedmiotach, które z nimi przyjechały. Walizkach, dokumentach, drobiazgach, które były całym ich światem. Bardzo się cieszymy, że rodziny naszych bohaterów same się do nas zgłaszają i ta wystawa zaczyna żyć własnym życiem – mówiła Marlena Jakubczyk-Kurkiewicz.
Rok 2025 upłynął także pod znakiem obchodów 80. rocznicy przełamania Wału Pomorskiego. Kulminacją było widowisko historyczne „Pomorze w ogniu” z udziałem ponad stu rekonstruktorów, sprzętu wojskowego i pirotechniki. Odbyły się również rozbudowane uroczystości na Cmentarzu Wojennym oraz dwudniowa konferencja naukowa.
– Chcieliśmy z anonimowej masy nazwisk wydobyć konkretne historie, opowiedzieć o tych ludziach, by można było powiedzieć, że idzie się odwiedzić kogoś konkretnego – podkreślała dyrektorka.
Wielokrotnie podczas spotkania powracał temat zespołu. Muzeum tworzy 14 osób, w większości niepracujących w pełnym wymiarze etatu.
– Jest nas naprawdę niewielu. Ale staramy się wykorzystać każdą energię, każdy talent, każdego, kto chce z nami współpracować. To, co Państwo dziś widzą w liczbach, wydarzeniach, publikacjach – to jest efekt pracy ludzi, którzy wierzą, że muzeum to nie magazyn przeszłości, tylko żywe miejsce spotkań. I za to mojemu zespołowi dziękuję najbardziej – mówiła Marlena Jakubczyk-Kurkiewicz. – Bez wsparcia samorządu, służb mundurowych, instytucji miejskich, szkół, nadleśnictw, organizacji społecznych, duchowieństwa, darczyńców i mediów realizacja wielu inicjatyw nie byłaby możliwa. My często przychodzimy z pomysłami, które na pierwszy rzut oka wydają się nierealne. I wtedy słyszymy: „no dobrze, spróbujmy”.
W 2026 roku muzeum planuje stworzyć projekt remontu i przebudowy pozostałych pomieszczeń, by m.in. dostosować je do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, w planach są także kolejne etapy projektu „DNA Wałcza”: stworzenie szlaku powojennych osadników, archiwum społecznego, warsztatów dla młodzieży i serii wydawniczej. W planach są trzy publikacje, w tym czwarty tom „Wałeckich Zeszytów Muzealnych” oraz wspomnienia pierwszych osadników. Powstać ma również wystawa poświęcona historii wałeckich olimpijczyków: od Mariana Matłoki po współczesnych sportowców.








































Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.