Przejdź do treści

Czy apartamentowiec nad jeziorem mógł nie powstać? Kulisy decyzji sprzed lat

Budowa apartamentowca na miejscu dawnego Domu Wędkarza nad Jeziorem Zamkowym w Wałczu wywołuje sporo emocji wśród mieszkańców, przy czym trudno oprzeć się wrażeniu, że częściowo są one sztucznie wywoływane i podsycane. Nie brakuje głosów, że inwestycja psuje wygląd tej części

Info Wałcz
Info Wałcz
Aktualizacja: ~7 min czytania 1 komentarzy

Budowa apartamentowca na miejscu dawnego Domu Wędkarza nad Jeziorem Zamkowym w Wałczu wywołuje sporo emocji wśród mieszkańców, przy czym trudno oprzeć się wrażeniu, że częściowo są one sztucznie wywoływane i podsycane. Nie brakuje głosów, że inwestycja psuje wygląd tej części miasta, padają też – również ze strony radnych – pytania o to, kto na to pozwolił i dlaczego. Pojawiają się rozmaite pomysły i sugestie, co na tym miejscu powinno być i dlaczego.

Historia wałeckiego Domu Wędkarza składa się głównie z sentymentów, bo albo ktoś miał w nim swoją pierwszą randkę, albo chodził tam płacić składki członkowskie PZW, albo jego tata czy kolega pomagali przy jego budowie, albo jeszcze miał wesele lub coś innego. Prawda jest jednak taka, że obiekt nad Jeziorem Zamkowym nigdy nie grzeszył urodą (choć to na pewno kwestia gustu), a jego lata świetności zaczęły się kończyć w latach 80. ubiegłego stulecia. Od tego czasu trwała jego powolna degradacja, choć jeszcze tliło się tam życie, a od czasu do czasu kolejny dzierżawca podejmował się z góry skazanej na niepowodzenie próby reanimowania budynku. Kosmetyczne w gruncie naprawy nie na wiele się zdawały, a na zainwestowanie bardzo dużej gotówki w kapitalny remont nieswojego obiektu nikt się nie decydował, i tak naprawdę trudno się temu dziwić.

Polski Związek Wędkarski dobrych kilka, a nawet kilkanaście lat temu, dojrzał wreszcie do decyzji o pozbyciu się Domu Wędkarza. Pięknie położony budynek nie tylko przestał bowiem przynosić jakiekolwiek dochody, za to jego utrzymanie generowało koszty. PZW postanowiło najpierw przekazać obiekt miastu, i to za darmo – ale pod jednym warunkiem: że miasto nieodpłatnie udostępni związkowcom pomieszczenie do obsługi wędkarzy. Było to za czasów pierwszej kadencji burmistrza Macieja Żebrowskiego, który miał już wtedy przeciwko sobie większość Rady Miasta, a Rada na przejęcie nieruchomości od PZW nie wyraziła zgody. Temat ostatecznie upadł, nieruchomość trafiła za to pod młotek, a jej nabywcą została firma Kosimmo Deweloper. Warto dodać, że choć jedyna już wtedy wartość zrujnowanego obiektu wraz z otoczeniem polegała na unikalnym położeniu, PZW zarobił na sprzedaży duże pieniądze.

Skąd wzięła się w tym wszystkim firma Kosimmo Deweloper? Jej właścicielami są Karolina i Hubert Kosińscy, i właśnie do Huberta zwróciliśmy się, aby porozmawiać o inwestycji.

Urodziłem się i dużą część swojego życia spędziłem w Wałczu – mówi właściciel aktywnie inwestującej w mieście firmy deweloperskiej. – Mój dziadek, Czesław Kosiński, był jednym z pierwszych mieszkańców i pionierem prywatnego handlu w powojennym Wałczu, pisało o nim swego czasu Pojezierze Wałeckie. Aktualnie mieszkam poza Wałczem, ale korzenie i serce tkwią właśnie tutaj.

Inwestor w branży deweloperskiej działa od 10 lat, siedzibę ma w pobliżu Złotowa, ale swój pierwszy apartamentowiec wybudował w… Zakopanem, gdzie powstał piękny apartamentowiec z widokiem na Giewont.

To było na samym początku, kiedy jeszcze dywersyfikowaliśmy przychody w kilku różnych branżach, aktualnie skupiamy się na deweloperce – wspomina H. Kosiński. – Inwestycja okazała się bardzo udana, nawet górale nas chwalili, w stylu „dobze wysło jak na ceprów”.

Firma Kosimmo już od dawna funkcjonuje w formie rodzinnej spółki i dziś jest jednym z największych deweloperów w regionie. Na koncie ma realizację wielu inwestycji, m.in. w Złotowie i Pile. W ostatnich latach pojawiła się także w Wałczu.

Natura ciągnie wilka do lasu, a mnie do Wałcza – uśmiecha się H. Kosiński. – Na początek wybudowaliśmy dwa bloki przy ulicy Chopina, potem był budynek wielorodzinny przy ul. Bydgoskiej. W międzyczasie kupiliśmy wyjątkowo położoną nieruchomość z dawnym Domem Wędkarza, który jako wałczanin oczywiście świetnie znałem z dzieciństwa. Myślę, że w mieście nie ma już drugiej takiej dostępnej lokalizacji. Na Orlej powstaje dziewiętnaście apartamentów z dużymi balkonami, garażami i najpiękniejszym widokiem w mieście. Słyszę, jak niektórzy mówią, że ceny mają być horrendalne… Podobnie głosy były o naszym bloku na ulicy Bydgoskiej, gdzie finalnie wszystkie drogie apartamenty od strony jeziora były sprzedane na rok przed końcem inwestycji. Buduję mieszkania dla każdego, jako mniej prestiżową lokalizacyjnie alternatywą dla Orlej może być nasza inwestycja na ulicy Kaszubskiej 4a gdzie aktualnie zaczęliśmy już prace nad budową budynku wielorodzinnego na 26 mieszkań oraz 20 garaży.

Na Orlej stawiamy na wyjątkową lokalizację oraz aranżację części wspólnych, a to niestety musi swoje kosztować. Tworzymy produkt pod klienta, który doceni niepowtarzalny urok tego miejsca: z jednej strony cisza i spokój, a z drugiej to przecież ścisłe centrum miasta oraz ten widok na wodę przez 4 pory roku.  

W przestrzeni publicznej wywiązała się dyskusja dotycząca rozmiarów – zwłaszcza wysokości – i wyglądu nowego budynku. Ciekawe jest to, że swoje opinie na ten wygłaszają także radni lub byli radni – ci, którzy byli przeciwni przejęciu przez miasto Domu Wędkarza.

Na bieżąco nie śledzę opinii w internecie, a już na pewno się nimi nie przejmuję – zapewnia jednak H. Kosiński. – Estetyka jest zawsze kwestią gustu i nigdy nie będzie tak, że coś będzie się podobać każdemu. Mógłbym tu odbić piłeczkę i zapytać, czy ludziom podobał się Dom Wędkarza? Bo w mojej opinii ten budynek nie należał do zbyt urodziwych, ale ludzie po prostu się do niego przyzwyczaili. Oprócz głosów pretensji, że powinienem tam zrobić herbaciarnię, restaurację czy mieszkania dla ubogich słyszę także wiele dobrego, chwalącego że w końcu ktoś usunął to straszydło i stawia coś potrzebnego i przydatnego mieszkańcom… Nieruchomość nabyliśmy od PZW w drodze przetargu publicznego, do którego mógł przystąpić każdy, a nie pojawił się żaden inny chętny z pomysłem na zagospodarowanie terenu Domu Wędkarza… Lokalizacja budynku tak blisko wody wiązała się z wieloma opiniami i dodatkowymi pracami inżynieryjnymi, jak np. palowanie budynku, co finalnie pochłonęło setki tysięcy złotych i jest to kolejny czynnik, który wpływa na cenę za m2. Podobnie jeśli chodzi o rozmiar naszej inwestycji, to niestety, ale znów musimy kierować się rachunkiem ekonomicznym. Gdyby budynek był mniejszy, to mieszkań byłoby mniej, a cena metra kwadratowego musiałaby być wyższa. Zapewniam przy okazji, że projekt budynku został przygotowany zgodnie z przepisami i uzyskał wszelkie niezbędne pozwolenia.

W opinii dewelopera, czas będzie działać na korzyść tej inwestycji. Pomoże również z pewnością uporządkowanie i zagospodarowanie działki, która zostanie ogrodzona wraz z szlabanem, aby zapewnić spokój i bezpieczeństwo przyszłym mieszkańcom.

Odmienne opinie mogą pojawić się w przypadku każdej nowej inwestycji – zauważa H. Kosiński. To rzecz normalna, tyle, że w czasach powszechnej dostępności do internetu te opinie stają się bardziej widoczne. W moim pojęciu moja firma robi dobrą robotę dla miasta i jego mieszkańców. Do tej pory dzięki temu, czym się zajmujemy, udało się ściągnąć do Wałcza całkiem sporo osób, które kupiły od nas mieszkania. Są wśród nich także ludzie z zagranicy. Poza tym zawsze, kiedy jest to możliwe, staramy się zatrudniać przy naszych budowach w pierwszej kolejności miejscowych wykonawców, bardzo dobrze układa nam się też współpraca z hurtownią budowlaną RYŚ na ulicy Bydgoskiej. Dobrze nam się układa w relacjach z urzędnikami w Urzędzie Miasta czy Starostwie. A że nie wszystkim się to podoba? No trudno, tak widocznie musi być. W planach na najbliższe 10 lat mamy do postawienia jeszcze kilka nieruchomości w Wałczu.

Tekst sponsorowany

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

1 response to “Czy apartamentowiec nad jeziorem mógł nie powstać? Kulisy decyzji sprzed lat”

  1. Kosiński! Gdzie parkingi dla reszty. Czyli tych co nie wykupią miejsc parkingowych?
    Mieszkania tylko na 1 stronę współczuję kupującym żadnego przewiewu a walenie dzwonów jako atrakcja. Wciskacie mieszkania gdzie popadnie za PRL lepiej to zorganizowali! Jeden z wlaścicieli już wystawił domek na sprzedaż ale tam będzie Meksyk 🫣

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.