Przejdź do treści

Coś poszło nie tak

Gdy radna Bogusława Towalewska - w czasie sesji Rady Miasta 25 marca bieżącego roku - zadawała burmistrzowi pytania w sprawie stadionu, to przynajmniej jedno z nich, czyli jak będzie zagospodarowany teren obecnego stadionu, napawało optymizmem. Optymizmem, bo pytanie sugerowało, że

Info Wałcz
Info Wałcz
Dodano: ~2 min czytania 0 komentarzy


Gdy radna Bogusława Towalewska – w czasie sesji Rady Miasta 25 marca bieżącego roku – zadawała burmistrzowi pytania w sprawie stadionu, to przynajmniej jedno z nich, czyli jak będzie zagospodarowany teren obecnego stadionu, napawało optymizmem. Optymizmem, bo pytanie sugerowało, że przenosiny stadionu na „Marianowo”, to tylko kwestia czasu.

Przynajmniej ja tak to odebrałem, bo trudno przecież było myśleć inaczej, skoro:

– radni przyjęli w budżecie na 2026 rok tytuł związany z budową stadionu,

– burmistrz zlecił dokumentację projektowo – kosztorysową na nowy stadion,

– rozpowszechniana była wiadomość, że miejscowe wojsko nie widzi przeszkód, by teren przy ul. Wojska Polskiego w Wałczu stał się terenem Miasta.

Przeszkodę, jak się okazało, ujrzeli jednak generałowie z Warszawy i tym samym decyzja mogła być tylko jedna: teren pozostaje w dyspozycji wojska.

Ta smutna informacja dotarła do mnie w czasie sobotniego meczu Orła.

Co dalej? Najmniej ważnym problemem wydaje się konieczność wytłumaczenia się włodarzy Miasta z zaciągniętego zobowiązania finansowego w kwocie 160 000 zł na opracowanie dokumentacji obiektu, który miał powstać na terenie, którym miasto nie dysponowało. Są zapewne trudniejsze sprawy. Do ich rozstrzygnięcia – o ironio! – można wykorzystać cytowane wcześniej pytanie Bogusławy Towalewskiej, ale już w kontekście modernizacji istniejącego obiektu. Jestem przekonany, że odpowiedź na pytanie o termin i zakres modernizacji starego stadionu jest oczekiwana nie tylko przeze mnie.

W sobotnie popołudnie po wspomnianym meczu Orła pojechałem do Szczecina, by zobaczyć zwycięstwo mojego Lecha. Ale nie o Lechu chcę pisać, lecz o Zondacrypto. Otóż zamarłem z wrażenia, gdy na pięknym stadionie w Szczecinie, przed meczem i w czasie jego przerwy, w międzyczasie imponujących pokazów związanych z 78-leciem Pogoni, usłyszałem przemyślnie wyreżyserowaną reklamę Zondacrypto, ubarwioną klipem z sympatyczną kolarką Kasią Niewiadomą, która rozpływała się w zachwycie nad sensem korzystania z tego instrumentu finansowego. A wszystko to działo się na wypełnionym po brzegi, także politykami koalicji 15 października, stadionie Dumy Pomorza. Miało to miejsce dzień po tym, gdy premier Donald Tusk oskarżył Zondacrypto o powiązania z rosyjską mafią i służbami, a podczas wystąpienia w Sejmie wskazał na związki giełdy z polityką oraz możliwą skalę strat, które mogą dotyczyć wielu tysięcy osób.

Mimo że tego wieczoru znalazłem się wśród tysięcy osób utożsamiających się z Dumą Pomorza, to jakoś dumny nie byłem…

Marek Pawłowski

Powiązane artykuły

Komentarze

Dołącz do dyskusji.

Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * sa obowiazkowe.