Sprawdziliśmy, jak potoczyły się dalsze losy bociana, który został znaleziony w okolicach wiaduktu w Kołatniku w ubiegły wtorek (11 bm.).
Po krótkim pobycie u lek. wet. Janusza Dołowego ptak trafił pod opiekę Stowarzyszenia Razem dla Zwierząt w Wałczu. Z troską zajęła się nim wolontariuszka Marika, udostępniając mu bezpieczne miejsce do odpoczynku i leczenia. Bocian wymagał odrobaczenia i dokarmienia, ponieważ był wyraźnie osłabiony.
– Jeśli będzie potrzebował rehabilitacji, zapewnimy mu ją – podkreślają wolontariusze ze Stowarzyszenia Razem dla Zwierząt.
Obecnie (piątek 14 listopada), stan bociana jest stabilny. Nie stwierdzono u niego ran ani złamań, a apetyt dopisuje. Pani Marika kupuje mu mięso, które chętnie zjada. Problemem pozostaje jednak kondycja piór. Są przetłuszczone, posklejane i obciążone, co znacząco utrudnia ptakowi normalne funkcjonowanie. Po konsultacji ze specjalistycznym ośrodkiem zajmującym się ratowaniem bocianów zaplanowano mu dzisiaj kąpiel w szarym mydle, która ma pomóc w oczyszczeniu upierzenia. Prawdopodobnie częste przebywanie w okolicy oczyszczalni ścieków mogło negatywnie wpłynąć na jego stan.
Co dalej? Jeśli konieczne okaże się zapewnienie bocianowi długotrwałego azylu, Stowarzyszenie wskazuje ośrodek w Zychlinie, który może go przyjąć, choć byłoby to rozwiązanie ostateczne ze względu na koszty transportu. Jeżeli ptak będzie musiał przezimować w Polsce, prawdopodobnie pozostanie u pani Mariki do wiosny. Wtedy, jeśli odzyska pełnię sił, być może znów rozwinie skrzydła.
mk

Komentarze
Dołącz do dyskusji.
Badz pierwsza osoba, ktora skomentuje ten artykul.