Orzeł Wałcz – Pogoń II Szczecin 0-4 (0-1)
Orzeł: Kanduła – Rak, Hermanowicz, Opszański, Kowalczuk – Mularczyk (80′ Antoniak), Ściurkowski, Kaick Silva (86′ Moskwa), Rohs (61′ Riccio) – Kijewski, Górny.
Zespół wałeckiego Orła nie zdołał sprawić niespodzianki w 4-ligowym meczu z rezerwami Pogoni Szczecin, przegrywając wyraźnie z portowcami 0-4. Zwłaszcza w pierwszej połowie długimi okresami gospodarze wyglądali jednak na tle portowców całkiem nieźle.
Z uwagi na obchodzony 22 sierpnia jubileusz 80-lecia WKS Orzeł mecz na Stadionie Miejskim toczył się w niecodziennej, odświętnej atmosferze. Faworytem sobotniej konfrontacji były oczywiście rezerwy szczecińskiej Pogoni, które są spadkowiczem z 3. ligi, a w pierwszej kolejce rozbiły 6-1 Gwardię Koszalin. Szczecinianie przywieźli do Wałcza zespół złożony głównie z młodych zawodników, którzy od pierwszych sekund spotkania pokazywali, jaki drzemie w nich potencjał. Gospodarze wybiegli na boisko w trochę zaskakującym zestawieniu, z Konradem Trzmielem i Vinzenzo Riccio na ławce rezerwowych oraz z obarczonym obowiązkami lewego obrońcy Patrykiem Kowalczukiem. Po stracie piłki swój zespół w grze obronnej wspomagał często również Mateusz Górny. Wałecki zespół w pierwszych minutach skupiał się przede wszystkim na zabezpieczeniu dostępu do swojej bramki i wyglądało to nawet dość solidnie aż do 16. minuty, kiedy gospodarze stracili samobójczego gola po w równej mierze pechowej, co nieudolnej interwencji Igora Opszańskiego. Akcja portowców nie wyglądała groźniej, niż kilka poprzednich, ale próba przecięcia płaskiej wrzutki na 5. metr skończyła się tym, że piłka po odbiciu się od słupka trafiła do siatki, a zaskoczony Kanduła nie miał szans na skuteczną interwencję.
Po chwilowym wstrząsie gospodarze otrząsnęli się i zaczęli grać trochę odważniej, niż w pierwszym kwadransie. Piłkarze Orła potrafili dłużej utrzymać się przy piłce w środkowej strefie boiska, z przodu sporo przebłysków dobrej gry mieli aktywni Górzny i Kijewski, a boczni obrońcy portowców mieli wiele pracy z powstrzymaniem oskrzydlających akcji w wykonaniu Rohsa i Kowalczuka. Miejscowi zdołali dwa razy sforsować obronne zasieki gości i stworzyć dogodne sytuacje strzeleckie, jednak bramkarza portowców nie udało się pokonać nawet w sytuacji sam na sam.
Ponieważ przyjezdni po objęciu prowadzenia zbytnio nie forsowali tempa, a wałeccy obrońcy grali pewnie i skutecznie, więc pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem gości i wałeccy kibice mogli mieć nadzieję, że ich zespół zdoła doprowadzić przynajmniej do wyrównania i sprawi piękny prezent na jubileusz klubu.
Trener portowców dokonał jednak w przerwie dwóch zmian, które wniosły sporo ożywienia do gry nadmorskiego zespołu. Pierwsze efekty przyszły już kwadrans po zmianie stron. W 60. minucie na listę strzelców wpisał się pierwszy ze zmienników Michał Osowski, w 72. minucie Kandułę pokonał drugi wprowadzony w przerwie zawodnik Mateusz Zawarski, a wynik ustalił na 5 minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego Milan Wojtaszek, który zameldował się na murawie w 62. minucie.
Jubileuszowego prezentu w wykonaniu więc nie było, bo rezerwowi w drugim zespole Pogoni dobrze wywiązali się ze swojej roli. W drugich 45 minutach gospodarzy stać było już tylko na pojedyńcze szarże, zwłaszcza w wykonaniu Kowalczuka czy Kijewskiego. To właśnie oni plus jak zawsze niezawodny Hermanowicz oraz Mularczyk, Górny i Ściurkowski byli tym razem najjaśniejszymi postaciami wałeckiej drużyny.
Dość wysoka porażka zepsuła jubileusz wałeckim kibicom i wpłynęła na jednoznacznie negatywną ocenę występu gospodarzy (co natychmiast uwidoczniło się w internetowych komentarzach), ale czy mocna krytyka jest w pełni uzasadniona?
– Patrząc tylko na wynik, to przegraliśmy wyraźnie – mówił po ostatnim gwizdku pomocnik Orła Patryk Ściurkowski. – Ale wydaje mi się, że nie zagraliśmy aż tak źle, a wynik jest za wysoki. Zwłaszcza w pierwszej połowie były okresy, kiedy nie czuliśmy się od nich gorsi, potrafiliśmy stworzyć swoje okazje.
Po dwóch porażkach Orzeł spadł na ostatnie miejsce w tabeli, a o podreperowanie bilansu w najbliższym meczu też nie będzie łatwo. Wałecki zespół 29 sierpnia zagra bowiem na wyjeździe z mocną drużyną Astry Ustronie Morskie, opartą na wychowankach Kotwicy Kołobrzeg, która w 2. kolejce przegrała wprawdzie 3-2 z Gwardią Koszalin, ale będzie raczej ekipą górnej części 4-ligowej tabeli. Futbol kochamy jednak między innymi za to, że wszystko jest w nim możliwe…
T. Chruścicki




Lepszy byłby walkower 🤣